USA: Wizyta w Czarnym Domu

Poprzedni prezydent był trochę nie tego….

Dlatego w desperacji wyborcy sprowadzili z Kenii socjalizm.

W czasie wizyty w stolicy światowego imperium odwiedziłem dwóch prezydentów:

 

1) Nieżyjącego już Abrahama Lincolna.
Był on odpowiedzialny za pięcioletni krwawy konflikt, którego celem było stłamseznie ludzi, którzy wybrali wolność i swoje way of life. Mowa tu o Konfederacji (Skonfederowane Stany Ameryki).

============================
Dla waszej informacji: w wojnie secesyjnej nie chodziło o wyzwolenie czarnych niewolników.
Gdyby tak było, to proklamacja emancypacji (wyzwolenia niewolników) z 1 stycznia 1963 roku dotyczyła by przede wszystkim stanów Unii (Północy) Niestety Lincolnwyzwolił tylko tych niewolników, którzy zyli w OBCYM państwie! Była to zagrywka wojenna mająca zablokować możliwość kompromisu między stronami konfliktu.

Więcej we wpisie o Gettysburgu
===========================

No więc ten dwulicowy kłamca, adwokat zresztą, siedzi sobie teraz wygodnie na piedestale:

Po złożeniu wyrazów dezaprobaty dla podżegacza wojennego, udałem się na niespieszny spacer w stronę Kapitolu – czyli odpowiednika naszego cyrku z ul. Wiejskiej.

Po drodze dane mi było podziwiać słynny waszyngtoński pomnik pokoju:

Istnieje wiele teorii, co ma on znaczyć i symbolizować. Najbardziej oczywistą jest rakieta ICBM, zastraszająca resztę świata, w tym potencjalne ofiary, czyli państwa posiadające złoża ropy. Inna teoria mówi o kompleksach masonów założycieli Federacji Amerykańskiej. Mi jednak trafia do przekonania ta wersja:

Wracając już ze spaceru zajrzałem do Obamy – mówił, że będzie w domu i mogę wpaść.

No to wpadłem – z niespodzianką. Po drodze zrobiłem tajniackie zdjęcie Secret Service. To zemsta za czytanie mojego gmaila! Psy!

Barack Obama, Barkuś (tak go nazywali w przedszkolu w Kenii) wpierw gadał coś przez domofon, że zajęty, że kryzys, ale ja nie dałem się zbyć i w końcu mnie wpuścił.

Z tą Kenią jest taki numer, że krążą podejrzenia i domysły, że Obama urodził się nie na terytorium USA, ale w Kenii. Nie może być więc prezydentem USA. Swego czasu ktoś mu proponował nawet kilka milionów $ za pokazanie świadectwa urodzenia. W końcu Biały Dom pokazał coś i sprawa przycichła. Świstka nie dało się potwierdzić.
Oczywiście nie przyszedłem z pustymi rękami – miałem ze sobą flaszkę 95% spirytu, ulubiony drink komunistów, a więc i Obamy.
Problem Obamy polegał na tym, że do szlachetnego trunku dodałem serum prawdy. To o wiele lepszy sposób wywlekania nieprzyjemnych zeznań niż gotcha journalism. Obama, gdy tylko zobaczył flachę, wyrwał mi ją z ręki, odkorkował i wydudlił połowę. To rozwiązało mu jęzor.

———————
Przepytywanie Obamy:
Gdy serum prawdy zaczęło działać, przystąpiłem do przepytywania:

Pytanie: Czy pan mnie słyszy?
Odpowiedź: Kto, ja? 
P: Tak, pan. 
O: Słyszę.
P: Pytanie kontrolne. Dwa razy dwa?
O: Pierdyliard!
[komentarz: tu serum zawiodło – ten baran na serio wierzy w drukowanie dolarów.]
P: Aha! Pytanie drugie. Kto kieruje wydarzeniami na świecie?

O: 

P: Aha. Pytanie trzecie. Definicja „czarnucha”.
O: To sfrustrowany koleś o roszczeniowej mentalności nieroba, ziejący nienawiścią do tych, którzy sukces osiągnęli własną pracą. Zwykle to wynik zdemoralizowania zasiłkami i propagandą politycznej poprawności.
P: To biały może być czarnuchem?

O: Jak najbardziej. To nie ma nic do rzeczy z kolorem skóry. Z choinki się urwałeś?

P: Czy ty jesteś czarnuchem?
O: Kurde do kwadratu!
P: Udowodnij.

O: Proszę bardzo:

dowód 1: http://youtu.be/2AJEHzBHBfk?t=24s

P: Czyli używacie czarnych do zniszczenia Ameryki?
O: Allah Akbar (BUUUM!!!!)* Tak.

P: Dlaczego?
O: Bo dadzą się dobrze wykorzystać do destabilizacji narodu. A dzięki politycznej poprawności są… jesteśmy nietykalni. Proszę, oto przykład. Ani słowa wzmianki, że mordercy to czarnuchy:

http://edition.cnn.com/2013/08/23/us/world-war-vet-beating-death/index.html

Jak to mi się powiedziało niedawno… „Gdybym miał syna, to by wyglądali tak jak ci dwaj”. HA HA HA!

P: To ja nie mam więcej pytań. Nara!

———————

 

Wycieczkę zakończyłem na styk. Po powrocie do motoru pojawił się policjant i zaczął wypisywać wszystkim mandaty za parkowanie poza dozwolonym czasem. Nazywał się Murphy i oczywiście zagadnąłem go, czy nie ma czasem brata bliźniaka w Detroit.
Załapał i się pośmiał.

 

————————————————————–

* – jak zaświadcza liczny materiał dowodowy, po słowach Allach Akbar zawsze następuje jakaś eksplozja.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *