Olimpiada 2008

Tak jest – jako zasłużony stażem palacz w kotłowni, nie mogłem przegapić okazji do zaopatrzenia na zimę. Słuch bowiem głosił, ze od sportowców na olimpiadzie można będzie kupić koks w dobrej cenie, bo mają dużo. Wybrałem się do Pekinu.

Już na samym początku spotkało mnie rozczarowanie – na basenie koksem nie palili – nauczyli się skuteczniejszych sposobów na wygrywanie medali:



Czasowo więc temat odpuściłem. I poszedłem zobaczyć kajakarzy. Jak wiemy Polacy całkiem nieźle sobie radzą w tej dyscyplinie.

no images were found

Muszę stwierdzić, że jak raz Polacy wygrali, i tablica pokazała że są PIERWSI, to było to cholernie fajne uczucie!!

Poza tym Chińscy spece od propagandy nie próżnowali. Gość na zdjęciu poniżej, uczy publiczność, jak reagować i się cieszyć.

A te już są indoktrynowane od małego!

Tylko żeby nikomu nie przyszło na myśl molestować te dwie młode osoby.
Raz że w nocy przyjdzie za karę Tusk przebrany za potwora z szafy i chemicznie obetnie ci jajca, a jeszcze pojawi się tatuś tych dziewczynek i pozamiata resztki!!

.

.

OK, Po kajakarzach czas przyszedł na chiński STADION NARODOWY, zwany Wilcze…. tzn. Ptasie Gniazdo. I to nie dlatego że wszędzie dookoła obsrane na biało jak na słynnej mazurskiej wyspie kormoranów.

Wot dlatego, że stadion zaczął się w czasie budowy rozwalać i rozpadać, i musieli go dodatkowo poobwiązywać wstęgami stali. Stąd końcowy wygląd i cała tajemnica.

Żółte spryciarze tak go potem podświetlili, że fuszerka wyglądała całkiem ładnie – zwłaszcza wieczorem.

A wewnątrz wyglądał tak:



Żeby stadion nie rozpadł się od podmuchu przelatującego odrzutowca pasażerskiego z pilotem recytującym właśnie jakiś znaczący i groźnie brzmiący ustęp Koranu, zastosowano środki zaradcze. Wioski olimpijskiej strzegą baterie przeciwlotnicze, które zresztą można było swobodnie fotografować.

Teraz chciałbym powiedzieć wyraźnie – cała relacja z tak zwanego „rozpoczęcia” olimpiady to jeden wielki efekt specjalny. Przemarsz sportowców to majstersztyk tak zwanej MULTIPLIKACJI – czyli powielania obiektów na ekranie – technologii pierwszy raz użytej w wielkiej polskiej superprodukcji „OGNIEM I MIECZEM” wobec nieprzeliczonych zastępów polskiej husarii.

Zamiast wspaniałego pochodu sportowców wszystkich krajów (… łączcie się… o, przepraszam, tak mi się skojarzyło), było to:

Zacznijmy jednak od początku.

Narosło wiele problemów w kwestii wykorzystania stadionu narodowego Chin, jaki postawiono w Pekinie.

Teoretycznie miał służyć egzekucjom, po pewnym namyśle, postanowiono połączyć dwa cele (hmmm… co za niefortunne słowo) w całkiem udany pomysł:

Zresztą już od samego początku te dwie kwestie nieco namieszały w szykach organizatorów. Stąd projekt diabelnie niefortunnego logo olimpiady.
Podejrzewam że jego twórca został ukarany za stworzenie logo podatnego na przeróbki…. no wiecie w jaki sposób. HA HA HA!!!!!

Na sportowców czekały też inne niespodzianki przygotowane przez krwawy komunistyczny reżim:

Jak widać życie sportowca pełne jest niespodziewanych zwrotów, zakrętów i niemiłych niespodzianek.

I teraz przychodzi tzw gwóźdź do trumny tej relacji.

Widzicie kogo historia uwieczniła na telebimie na stadionie? MNIE!!! to ten gość po środku robiący zdjęcie samemu sobie!!!! HA HA HA!!!!!!!!!!!! Ale miałem fuksa!!
Niestety, jak widać historia spłatała kolejnego figla – czyli Polaka znowu posadziła obok Ruskich. Mało jeszcze rozbiorów, września i nasłanych agentów i szpiegów typu TW Bolek i Oleksy?

Dobra – jestem na olimpiadzie to trzeba coś pooglądać – najlepiej jakieś konkurencje.
Stwierdziłem więc, że może zobaczę coś bardziej widowiskowego – jak np. biegi murzynów (ja nie jestem rasistą, ale biali biegacze to raczej się nie popisali).

I tutaj mamy poważny dylemat, który karze mi wierzyć, że siedzę w jakimś niedorobionym MATRIXIE i wszystko nie do końca się ze sobą zgadza.

Przesłanka I: Pod reprezentantów USA podszywają się notorycznie murzyni z Afryki. Dlaczego?
A gdzie są rodowici Amerykanie – Pędzący Bawół (on to by się nadawał do biegania) albo inni? Irlandczycy, Angole itp? Nie dobiegli z Europy?

Przesłanka II: Murzyni z Afryki startujący jako Amerykanie – wygrywają z tymi z Afryki – z Etiopii, Kenii itp. I tu jest prawdziwa zagadka – przecież do Ameryki zostali zabrani ci, którzy WOLNO biegali i w związku z tym dali się złapać w siatkę. Jakim więc cudem teraz wygrywają z tymi, którzy w Afryce zostali, bo biegali szybciej od białych łapaczy?
No, ale zostawmy takie dziwy i niewyjaśnione zagadki przyszłym pokoleniom. Jedyna w miarę trzymająca się kupy teoria to to, że sztafeta polega na przekazywaniu czegoś dalej – a Amerykanie swoim kolejnym pokoleniom przekazują miliardy USD długu. Stąd niebywała biegłość w tej konkurencji.

Przesłanka III: Biali biegacze z Ameryki Północnej, jeśli biegają w tym samym wyścigu z murzynami noszącymi te same barwy narodowe (czyli roboczo zakładam, że żyją w tym samym kraju) – też przegrywają. A jeszcze 400 lat temu biali byli szybsi. Czarno (nomen omen) widzę przyszłość białego sportu.

I tu kolejna aberracja – Polska (miejsce 7) wyprzedziła Jamajkę (zaszczytne miejsce 1 od końca). A w czasie tej olimpiady jamajscy biegacze kasowali wszystkich – np. w jednym biegu na 100m całe podium było dla Jamajczyków. Czyli tak
– Jamajczycy bezspornie kasowali wszystkich w biegach.
– jak Polacy startowali w tych samym beigu co Jamajczycy, to ich [jamajczyków] przegonili
WNIOSEK: Polacy kasują Jamajczyków, jak tylko nastąpi konfrontacja tych dwóch nacji. Nasi górą.

Natomiast inne prawidłowości wyglądają OK i nie budzą sprzeciwu intelektu:

KENIA
Goście z Kenii sprintują super – nic dziwnego – jak ich w ojczyźnie pogoni parę razy lew po sawannie, to mają power jak Terminator na widok Johna Connora. Tutaj nie ma niespodzianek rodem z Alicji w krainie czarów i rezultaty zgadzają się ze zdroworozsądkowym myśleniem:

Złoty medal na olimpiadzie to zwieńczenie długoletniej inżynierii społecznej połączonej z głęboką filozoficzną podbudową. Wy myślicie że w Afryce to oni sobie tam siedzą pod palemką i prostują banany żeby kąt zgięcia odpowiadał normom unii europejskiej i można było je wyeksportować?!
NIE! Oni są spryciarze i wszystko mają przemyślane i działają podług z góry założonego planu! Oto dowód:  Przyszłego Zwycięzcę biegu na 5000 m. wraz z rodziną Narodowy komitet olimpijski osadza dokładnie w zadanej odległości do szkoły podstawowej.
I teraz małe ćwiczenie z wyobraźni:

Masz 6 lat. Masz 5000 m. z domu do szkoły. Wychodzisz za próg domu i musisz:
1. dostać się na lekcję na czas, a już prawie się spóźniłeś bo trzeba było powyganiać z chaty kozy świnie, kury, skorpiony, małpy itp., które tam w nocy nalazły.
2. Po drodze spierdzielać przed lwami, hienami i innym paskudztwem możliwym do zobaczenia zazwyczaj tylko w ZOO lub na Discovery.
Co dostajesz na olimpiadzie po 15 latach takiej życiowej zaprawy – 5 razy w tygodniu 52 tygodnie w roku??

ZŁOTO 24 karaty!!!!

Goście z Etiopii: też nieźle im idzie. Posługują się niewykrywalnym przez kontrole antydopingowe sposobem. Wszyscy pamiętamy klęski głodu jakie przeżył ten kraj. Otóż trener im po prostu mówi, że dostaną cukierka do jedzenia jak dobiegną do mety. Więcej nie trzeba: tym darem wyżywią całą rodzinę do 5 stopnia pokrewieństwa przez miesiąc. Siedmiomilowe buty nie dadzą lepszego „kopa”. I proszę – ZŁOTO dla Etiopii!



Jak jesteś Jamajczykiem, szkolą tak:

1. Dają ci żreć na śniadanie solone śledzie i dużo picia.

2. Nie pozwalają się wysikać do czasu aż skręcasz się jak wąż boa skacząc na jednej nodze.

3. Wypuszczają na podwórko, na którego drugim końcu jest wychodek – w odległości równej dystansowi do przebiegnięcia w twojej konkurencji.
Opcjonalnie, jeśli chcą podjąć próbę bicia rekordu świata, podwórko jest wybiegiem dla lwów albo innych takich z kłami i pazurami.

Rezultat?

Publiczność na olimpiadzie nagle słyszy: „Panie i panowie, proszę wstać dla wysłuchania hymnu Jamajki!„, gra orkiestra,  a flaga w górę!!!

Do biegu… START!

121765695642392040


Następnie moją uwagę przykuły dwie inne konkurencje:

1. Skok wzwyż kobiet – bo akurat tego dnia był.




Udało mi się nawet przeprowadzić wywiad z polską zawodniczką. Oto on:

Polska zawodniczka (PZ): Momencik, muszę jeszcze  s k o c z y ć  do toalety, i będę do dyspozycji.

Ja (J): Ok, ale na jednej nodze, bo mi się spieszy.

[po chwili]

J: Niechże więc pani powie, dlaczego nasze zawodniczki nie zakwalifikowały się do finałów?

PZ: Ach, to wielka tragedia naszego zespołu. Morale padło tuż przed olimpiadą.

[PZ czekała kilka sekund aż zadam pytanie. Sama nie dokończy. Trzeba się domyślić i zapytać! Tak już kobiety mają poukładane – rozmowy z nimi przebiegają wg określonego i łatwego do przewidzenia schematu, np. wpierw przywalają się do jakiegoś nieistotnego detalu, potem awantura, że nic nie rozumiemy i mamy w dupie, a potem wzajemne przepraszanie za wszystkie odzywki padłe w trakcie awantury o nie dopięty guzik od koszuli itp.

A potem przez mniej więcej 28 dni mamy w miarę spokój… Dobra do rzeczy!]

J: Co się stało? – zapytałem.

PZ: Jedna z nas – faworytka do złotego medalu, w czasie przedwyjazdowych libacji i grupowych wygłupów skoczyła dla zgrywu tak wysoko, że roztrzaskała dokumentnie czerep o niski sufit w karczmie w której trwała balanga.

J: Och to straszne! [znaczy się śmieszne, ale nie wypadało mi zawyć ze śmiechu przy osobie, która doświadczyła właśnie życiowej tragedii]

PZ: Tak – niestety Małgorzata Dupa [tak miała nieszczęśnica na nazwisko – przyp. red.] w dość niefortunny sposób zakończyła karierę i życie.
Na wszystkich zgrupowaniach zawsze skakała najwyżej. Wszyscy ją podziwialiśmy i próbowaliśmy naśladować. Utarło się nawet wśród nas powiedzenie – „wyżej Dupy nie podskoczysz”. Niestety to prawda.

J: Aha. To współczuję. To ciężki cios dla polskiego sportu, który rzeczywiście wyżej dupy podskoczyć nie może. No cóż, zdaje się że po tej rozmowie o Dupie sam muszę udać się do toalety i sfinalizować jedzenie wczorajszego posiłku. Dziękuję za poświęcony przez Panią czas.

PZ: Ja też dziękuję.

2. Kolejna konkurencja: rzut oszczepem. Z wiadomych powodów spotkał się z moim szczególnym zainteresowaniem – a nuż w końcu kogoś trafią i krew siknie ja na filmie 300 Spartan.

DAWAJ!! TRAFISZ!!!!!

PRAWIE…. uch!
Niestety nikt nie zginął i medali nie wręczono. Może za cztery lata się uda.

.

Po zakończeniu części sportowej przyszła pora na uroczyste i huczne zamknięcie sportowców. K-wa przejęzyczenie! … zamknięcie stadionów dla sportowców, a otwarcie dla skazańców. Innymi słowy – ceremonia zamknięcia igrzysk.

—–Dygresja na serio ————-
Swoją drogą dygresja: wiecie dlaczego nie w smak w USA i Europie w kwestii tych egzekucji na stadionach? To wam powiem. Teraz na poważnie.
Te egzekucje są publiczne, bo idzie o ciężkie przestępstwa – bynajmniej nie polityczne — choć te też. Idą pod odstrzał mordercy, gwałciciele i… ale o tym zaraz.
Ceremonie odsyłania ich tam gdzie ich miejsce są publiczne, gdyż wiąże się to dodatkowo z UTRATĄ TWARZY. I to nie dlatego że strzelają w pysk od frontu, ale dlatego, że egzekucja na oczach ludzi wiąże się te ze szczególnym poniżeniem adekwatnym do popełnionego przestępstwa (przypominam – gwałciciele itp).

A naszym właścicielom środków masowego przekazu to nie w smak, bo w Chinach jest kara śmierci za przestępstwa i przekręty gospodarcze!!!
Czyli taki Sekuła, Kwaśniewski, ci kolesie od FOZZ itp itd et cetera i inni (wyliczać by długo) w Chinach zamiast spokojnego życia z procentów od tego co nakradli, mieliby spacerek na stadion w jedną stronę. I to im nie w smak.

Przypominam, że Chiny to JEDYNY KRAJ KOMUNISTYCZNY NA ŚWIECIE, KTÓRY POSTAWIŁ PRZED SĄDEM I CO NAJWAŻNIEJSZE SKUTECZNIE ROZLICZYŁ I SKAZAŁ KOMUNISTÓW ZA ICH RADOSNĄ DZIAŁALNOŚĆ – patrz. tzw. „banda czworga”/
—- koniec dygresji na serio – dalej znowu jaja ———-

Wejściówki na ceremonię zamknięcia  nie miałem, więc starałem się podejść jak najbliżej.
Niestety. G. było widać.

Byłem bardzo rozgoryczony i nie czekając na koniec wlazłem do taksówki.
I tu mi się pofarciło – otóż w czasie gdy pod stadionem tłumy ludzi gapiły się w wycinek nocnego nieba, nad placem Tiananmen (to tam gdzie czołgi jeżdżą po ludziach), zaczęło się GIGANTYCZNE widowisko ze sztucznych ogni!! Akurat dojechałem jak się rozkręcało.

NIESAMOWITE! Ale miałem fart – bo jechałem akurat taksówką przez miejsce gdzie ludzi pieszo nie wpuszczali, a widok był z tego miejsca (tj wielopasmowej ulicy, był najlepszy!!

I już dygresja na sam koniec: – tak wygląda mała grupka 1 mln Chińczyków wracająca metrem z olimpiady:



Reszta zdjęć: jeszcze coś podopisuję, ale później!

no images were found

no images were found

 

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Olimpiada 2008

  1. Kara smierci za przestepstwa gospodarcze obowiazywala i byla nawet wykonana w PRL (ostatni raz w 65 roku ale przed 56 orzekano ja dosc czesto) wiec to nie jest tak, ze dla nas to jest jakas zupelne sci-fi.
    IMO roznica miedzy krajami socjalistyczno-komunistycznymi a „zachodem” jest taka, ze na zachodzie w sklepach sie wiesza mieso a komuna wiesza rzeznika 🙂
    Mozna zreszta powiedziec prosciej: jesli nie mozesz dac ludziom chleba to przynajmniej daj im igrzyska.

  2. A ja tylko chciałam sie poskarżyć na tajwańską telewizję, która na jedynych dwóch kanałach, do których miałam dostęp i które transmitowały Ceremonię Otwarcia, w czasie prezentacji polskiej drużyny… puściły reklamy!
    I żeby tego było mało, potem nie transmitowały meczu w siatkówkę Polska – Chiny!
    No, że nas olewają to rozumiem, ale żeby tak „narodową” drużynę…;)

    A tak poważnie to przez moment nawet myślałam, ze Tajwan zbojkotował tą całą olimpiadę, ale potem mi uświadomiono, że transmisja seriali opłaca się bardziej niż transmisja odbijania piłki (no chyba, że jest to odbijanie piłki kijem).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *