Wesołego jajka!

Chcieliście życzenia świąteczne, to proszę: Wszystkiego najlepszego, gdzie komentarze?

Życzenia spóźnione jako kara za brak komentarzy.

Jak nie piszę o dupach, to nikt się nie pofatyguje, a jak dam filmik z panienkami, to proszę – wzrost o 100% i jeden komentarz (za co dziękuję)!

Zastanawiacie się zapewne jakie rozkosze kulinarnego podniebienia szykują Tajwańczycy na Wielkanoc?

Proszę bardzo:

balut-tm

0c49597017414b3d972016f

99b75822b62efe601994dff

A jeśli ktoś z was obraża się za serwowanie posiłków z ręki i obrzydzanie mu dań jajeczne i pisanki, zapraszam do konsumpcji bardziej tradycyjnego dania z przystawkami i nieśmiertelnym ryżem:

80c7acb6b33e242e0755b56

Smacznego!

Dlaczego siedzę na Tajwanie – aneks biologiczno-rozrodczy

Jakiś czas temu wymieniłem powody dlaczego przebywam na Tajawanie.

http://madeintaiwan.gavagai.pl/?p=797

Otóż lista powodów nie była do końca kompletna. Do dawnej dziesiątki podaję jeszcze to:

Prawda, że dobry powód?

Aha, w ubiegłym roku zapisałem się do tajwańskiego liceum. Niestety nie było miejsc w męskim, więc poszedłem do żeńskiego.

Co prawda było jedno miejsce w szkole dla chłopców, ale tylko o profilu muzycznym:

fn-bvnm3

Więc z obawy o niekożystny wpływ innych uczniów na rozwój intelektualny, zdecydowałem się na drugą opcję.

To moja klasa na zdjęciu z zaszłego… uch…  zEszłego  miesiąca:

32040066

Jak to było z tym śpiworem….?

Ponieważ wszyscy teraz piszą o kryzysie, to ja też.
Wymyśliłem nowe hasło reklamowe kryzysu finansowego, nawiązujące do propagandy kapitalistycznej z Radia Wolna Jewropa (Ci co głosowali w 1989 na Solidarność, a nie na partię, pewnie jeszcze pamiętają):

ZAMIENIĘ M-3 W NOWYM JORKU NA ŚPIWÓR W TAJPEJ!

To inspiracja:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,94425,6335197,Emerytow_w_slonecznej_Kalifornii_kryzys_moze_dobic.html

W ostatnich dniach lutego ekonomiści z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) opublikowali niepokojący raport na temat sytuacji emerytów w Kalifornii. W tym najludniejszym stanie USA, z gospodarką porównywalną do francuskiej i wysokimi kosztami utrzymania, ledwie połowa starszych osób w ogóle wiąże koniec z końcem. Coraz więcej starszych osób po prostu głoduje.

Z opublikowanych badań wynika, że pół miliona seniorów żyjących samotnie zdecydowanie nie radzi sobie finansowo. Pełna liczba starszych osób dotkniętych ubóstwem przekracza milion.

– Gdy recesja pochłania oszczędności i wartość należących do nich nieruchomości, nasi rodzice i dziadkowie odkrywają, że utrzymanie dachu nad głową i zaspokojenie podstawowych potrzeb staje się niesłychanie trudne – mówi prof. Steven Wallace z UCLA, główny autor raportu.

Do najbardziej poszkodowanych grup seniorów należą przedstawiciele mniejszości etnicznych. Gorzej radzą sobie osoby najstarsze (powyżej 75 roku życia) i kobiety, zwłaszcza jeśli są samotne. A aż 72 proc. samotnych starszych osób to kobiety. Co trzecie gospodarstwo domowe osób starszych po zaspokojeniu podstawowych potrzeb nie ma już ani grosza. A czasem trzeba naprawić dach, albo zapłacić za wizytę lekarską.

– Jeśli po uregulowaniu czynszu zostaje niewiele pieniędzy, co wybrać: leki, czy trochę lepsze jedzenie? Setki tysięcy emerytów codziennie musi dokonywać takich decyzji – podkreśla Wallace.

Dajmy szansę mrówkom

Niektórzy wierni czytelnicy zapewne pamiętają słynny atak mrówek, które pożarły mi kilo cukru.
Zmuszony tymi dramatycznymi okolicznościami, musiałem pożyczyć mrówkojada z zoo (na szczęściebyło w miarę blisko, a wypożyczenie można odliczyć od dochodu).

mrowkojad

Trzeba wam kochani wiedzieć, że lokalne mrówki nigdy nie były rozpieszczane  – żrą wszystko jak leci. Są też mięsożerne!
Poniżej udokumentowane fotograficznie zdarzenie:

Mrówy zakosiły mi z kanapki kawałek polędwicy z konserwantami, po czym kolektywnie, metodą DRAG & DROP – podpatrzoną w Microsofcie(r) – niosą do swojego gniazda.

mrowki_kradna_mieso

Zastanawiam się, czy częściej sprzątać ze stołu, czy też je dokarmiać.
Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że rozzuchwalone głodem mrówki wyniosą mnie w czasie snu – tak więc sprzątanie ze stołu wiązałoby się z koniecznością  zakupu kajdanek, którymi sam siebie przykuwałbym do kaloryfera na czas snu.

W związku z tym incydentem przypomina się się świetne opowiadanie Fredrika Pohla pt. Dajmy szansę mrówkom (Let the Ants Try), którego przeczytanie po raz kolejny polecam.

Poniżej fragment:

– Nie dasz rady tego oczyścić – odparł Gordy. – Niby to zwykła trawa, ale bardzo
wyrośnięta i o szalenie mocnych korzeniach. Nawet ściąć jej nie mogę. Jest tu wszędzie
dookoła i robi jej się coraz więcej.
– Mutacja? – skrzywił się de Terry.
– Tak sądzę. Popatrz jeszcze na to… – Gordy skinął na małego człowieczka i zaprowadził
go na sam skraj oczyszczonego terenu. Schylił się i podniósł coś czerwonego, co wiło się i
skręcało między jego kciukiem a palcem wskazującym. De Terry wziął to od niego:
– Też mutacja? – przyjrzał się temu czemuś z bliska. – Wygląda właściwie jak mrówka –
powiedział. – Może tylko… Tak, tułów jest niezupełnie w porządku. W dodatku miękki.
Zamilkł, pogrążony w dokładnym badaniu.
Wreszcie mruknął coś pod nosem i zrzucił owada na ziemię. – Nie masz pewnie
mikroskopu? Nie… Wiesz, trudno w to . uwierzyć. Niby to mrówka, ale wydaje się w ogóle
nie mieć tchawek. A więc musi to być jednak coś innego.
– Wszystko jest inne – powiedział Gordy. Wskazał na kilka zapuszczonych grządek. –
Miałem tam marchew. A przynajmniej myślałem, że to marchew, bo po spróbowaniu
rozchorowałam się. Westchnął ciężko. – Ludzkość miała swoją szans, John. Bomba atomowa
nie wystarczyła, każda rzecz musiała zostać zamieniona w narzędzie do zabijania. Nawet ja
zrobiłem broń z czegoś, co z wojną nie miało nic wspólnego. I wszystkie te nasze arsenały
wybuchły nam nagle prosto w twarz.
De Terry uśmiechnął się.
– Może mrówki będą miały więcej szczęścia. Teraz ich kolej.
– Chciałbym, żeby tak było. – Gordy pogrzebał w ziemi przy wejściu do podziemnego
mrowiska i obserwował skonsternowane owady. – Obawiam się jednak, że są za małe.
– Dlaczego? Te mrówki są inne, doktorze Gordy. Owady nie osiągnęły nigdy znacznych
rozmiarów, ponieważ nie pozwalał im na to ich sposób oddychania. Ale te mrówki to
mutanci. Sądzę… Sądzę, że już mają płuca. One mogą rosnąć, doktorze Gordy. A gdyby
osiągnęły rozmiary człowieka, opanowałyby świat. Oczy Gordy’ego zabłysły.
– Płucodyszne mrówki! Może i opanują świat, John. Może, gdy ludzkość unicestwi się
ostatecznie w następnym wielkim BUM!…
De Terry potrząsnął głową, po raz kolejny obrzucając spojrzeniem swe brudne,
złachmanione ubranie.
– Następne BUM będzie także ostatnim – powiedział. – Te mrówki pojawiły się o miliony
lat za późno.

Aby przeczytać resztę, trzeba wypożyczć z biblioteki zbiór opowiadań Pohla, który szczęśliwie posiadam.
Biegiem do biblioteki!

Koreańczycy atakują ponownie

Mieszkańcy kraju żeńszenia spędzają swój czas bardzo produktywnie. I nie mówię tu o kopaniu tuneli, tylko studiowaniu poczynań innych nacji, a przede wszystkim kwiatu społeczeństw, ich z dumą prezentowanych przez polityków.
Koreańczycy z midem i mlekiem płynącej Korei Północnej zainteresowali się biografią europejskich mężów stanu.
Pilnie studiujące Koreańce dopatrzyli się epizodu z życia dwóch znamienitych herosów walczących z opanowującą ich kraj nawałą propagandową wspieraną przez sąsiednie mocarstwa.
Ale…. do rzeczy…

Sztuka nowoczesna – pasożyt na zdrowej tkance społeczeństwa

Niestety na Tajwan przywiało różne nieszczęścia, które od lat drążą swą zgnilizną społeczeństwa zachodu. Trapią do tego stopnia, że na trwałe wrosły w życie społeczne i stały się niewidzialne dla noszącej je zdrowej tkanki społecznej.

Jak tasiemiec, wczepiony we wnętrzności organizmu, zawłaszczający jego życionośne soki, stały się jego nieodłączną częścią.

dsc00573

Słabo mi się zdjęcie zrobiło – ten pan (pewnie to autoportret artysty ha ha!) żre włąsne gówno.
O pardon – przecież mówimy o sztuce! Ten pan kontentuje się bukietem smaków swojego własnego (tak zakładam) dzieła!

Niestety sytuacja nie jest śmieszna. W tym muzeum roi się od milusińskich, a wkrótce milu-Świńskich. Tak – minie jeszcze parę lat podziwu dla takiej sztuki, i te pociechy swoich rodziców będą uczestniczyć w opisanej przeze mnie wcześniej Sodomii: http://madeintaiwan.gavagai.pl/?p=752

dsc00577

——————————-

Oto co pisze mistrz Heinelin o sztuce nowoczesnej:


<!– @page { size: 8.5in 11in; margin: 0.79in } P { margin-bottom: 0.08in } –>

– Dlatego że świat oszalał, a sztuka zawsze odzwierciedla ducha epoki. Rodin umarł mniej więcej wtedy, kiedy zaczęło się ogólne wariactwo. Jego następcy dostrzegli cudowne rzeczy, jakich dokonywał ze światłem, cieniem, masą i kompozycją, i próbowali go naśladować. Nie potrafili jednak zrozumieć, że mistrz opowiadał swymi dziełami historie obnażające wnętrze ludzkiego serca. Pogardzali sztuką, która cokolwiek opisywała, nazywając ją dosłowną i poświęcając się jak jeden mąż abstrakcji. – Jubal wzruszył ramionami. – Nie mam nic przeciwko abstrakcyjnym wzorom, bo znakomicie nadają się na tapety lub wykładzinę podłogową, lecz s z t u k a polega na wywoływaniu u odbiorcy żalu i przerażenia. To, co robią współcześni artyści, jest pseudointelektualną masturbacją, natomiast sztuka kreacyjna to stosunek seksualny, podczas którego artysta pobudza emocjonalnie publiczność. Pacykarze, którzy tego nie chcą robić, albo nie potrafią, tracą publiczność. Przeciętny człowiek nie kupi dzieła sztuki, na które pozostaje zupełnie obojętny, a jeśli nawet kupi, to tylko dlatego, żeby odliczono mu to od podstawy opodatkowania.

[…]

<!– @page { size: 8.5in 11in; margin: 0.79in } P { margin-bottom: 0.08in } –>

– Hmm… Trzeba nauczyć się patrzeć na sztukę, ale z drugiej strony artysta powinien posługiwać się zrozumiałym językiem. Większość tych pacanów n i e c h c e mówić w języku, którego ty lub ja moglibyśmy się nauczyć. Wolą krzywić się z pogardą, ponieważ ?nie jesteśmy w stanie? pojąć, o co im chodzi, jeżeli w ogóle chodzi im o cokolwiek. Niezrozumiałość pełni rolę parawanu dla niekompetencji. Ben, czy m n i e nazwałbyś artystą?

Obcy w obcym kraju
———————————


Uch, nie che mi się w tym rzeźbić. Chyba te rozważania o sztuce współczesnej oraz autor, a raczej Twórca przez duże Te dzieła konsumpcyjnego które sfotografowałem, zainspirował mnie, bo zachciało mi się do kibla i idę tworzyć własne dzieło.

dsc00575

Offtopic: 90 lat samochodów marki Bentley

Bentleye zawsze w osobliwy sposób łączyły piękno, moc i elegancję. Dziś mija 90 lat od zarejestrowania firmy Bentley, przez londyński urząd. Z tej okazji postanowiliśmy przybliżyć historię marki produkującej samochody dla sławnych i bogatych.

Marka Bentley to spełnienie marzeń Waltera Owena Bentleya urodzonego inżyniera, który chciał projektować i produkować samochody sportowe. Dziś jego nazwisko sławią na całym świecie potężne, szybkie, luksusowe i nadal fascynujące samochody o sportowej duszy.

Cała informacja tutaj.

I najlepszy komentarz:

cars-compet_01

Continue reading “Offtopic: 90 lat samochodów marki Bentley”

Korea – czyli inny rodzaj skosnookich

Przybywszy do Korei (niestety tylko południowej) poczułem się przez chwilę jak Wy! Tak- do was mówię, Polaki.

A uczucie wynikło z nieobecności napisów pisanych w ludzkim języku. W waszym wypadku chodziłoby o znaki pisane za pomocą alfabetu łacińskiego. W moim – o chińskie krzaki.
Wobec Koreańskich gryzmołów (na zdjęciu poniżej), całkowicie różnych od Chińskich, okazałem się bezsilny. Efektem było kilka dni żarcia w McDonaldzie i wsysania sucharów z colą.

Tak czy inaczej na jakieś cuda gastronomiczne (tj. kotlet schabowy na przykład) nie liczyłem.

Na szczęście mieszkańcy, w przeciwieństwie do Tajwańczyków, osiągnęli wyżyny poczucia humoru.

no images were found


Continue reading “Korea – czyli inny rodzaj skosnookich”