West Point i Staw Walden

West Point

Każdy naród ma prawo do samoobrony. Ale niektóre narody są równiejsze i mają też prawo do trzymania reszty świata za mordę. Jednym z nich jest Imperium Amerykańskie. A narzędziem, które służy temu szczytnemu celowi nie są kwiaty i cukierki, ale… ARMIA!

Scenariusz interwencji zagranicznych, oprócz wpadek takich jak w My Lai, wygląda zwykle tak:

708ce2f1c009e166b06ef0b0ab94855c_original

A z punktu widzenia obywateli USA, którzy często nie doceniają roli armii w procesie pozyskiwania i dystrybucji paliwa do swoich samochodów, wygląda to tak:

 

Ale wracając do wyprawy…

Każdy atak na instalację wojskową należy przeprowadzać rano. Posłuszny tej dyrektywie pojawiłem się na tyle wcześnie, żeby tamci jeszcze nie ukończyli przygotowań. W żargonie wojskowym nazywa się to, że trzeba ich zaskoczyć z opuszczonymi spodniami.

Nie do końca mi się ta sprawa udała, bo przyjechałem za wcześnie spędziłem pół godziny na parkingu czekając na pierwszą tego dnia wycieczkę z przewodnikiem.

Pierwszy obiekt, który oglądaliśmy, to kościół dla kadetów:

W sumie na tą wycieczkę nie było warto się zapisywać. Musiałem wejść na teren szkoły indywidualnie, żeby sobie popstrykać fotki. Najśmieszniejsza jest ta poniżej. To generał Patton – znany ze swojej nienawiści do komunistów.
W czasach gdy był kadetem w West Point, nigdy nie mógł znaleźć biblioteki. Stąd jego pomnik stoi właśnie przy niej. „Tu, gdzie jest, cieszy moje oko” – jak powiedział znany z wielkiego poczucia humoru Jabba the Hut.

A sprawą, z którą tam się pojawiłem było wykonanie zdjęć pozostałościom fortyfikacji z czasów Rewolucji Amerykańskiej. Fortyfikacje te projektował Tadeusz Kościuszko. Co wykonałem!

Poniżej szacownych budynków kampusu, przy dokach, trwało szkolenie z bronią dla szeregowych żołnierzy. Nie zgodzili się na to, aby robić zdjęcia. A szkoda, bo bawili się wszystkim co normalnie możemy oglądać na filmach o Iraku czy Wietnamie: CKM-ami M-60, granatnikami itp.

To co mi się udało to trochę pogadać z żołnierzami, którzy akurat mieli przerwę na lancz, oraz  z ich dowódcą. Szkoleni kadeci  to generalnie były dzieciaki po 14-15 lat. Niesamowite wrażenie. Całość przywoływała na myśl kwiat młodzieży niemieckiej w czterdziestym piątym. Podpowiem, że chodzi mi o kraj który równie przychylnie podchodził do spraw eugeniki co właśnie Amerykanie – zresztą właśnie na Amerykanach wzorowano sobie ideologie rasowe tego tajemniczego kraju.

 

Walden

Tak dobrze zaczęty dzień trzeba było skończyć jeszcze lepiej.
Nie licząc absolutnie najważniejszego punktu programu, teleskopu w Arecibo, drugim absolutnie najważniejszym miejscem, które chciałem zobaczyć był staw Walden, nad którym mieszkał słynny kolega pisarz Henry David Thoreau.

Ten podpalacz lasu (bow tej kwestii denundjuje go tłumacz polskiego wydania książki Walden) znany jest w Polsce dzięki filmowi Stowarzyszenie umarłych poetów.

Na miejsce dojechałem tuż przed burzą o zachodzie słońca – nie dało się wymyślić bardziej idealnej pory na odwiedzenie tak ważnego miejsca.

Tak wyglądał sam staw tuż po burzy – obłoki odbijające się w jeziorze były intensywnie żółte. Piękne, że tylko płakać jak w filmie Bedazzled

http://youtu.be/VSrws897-pk?t=2m29s

 

Samo miejsce po chacie wygląda tak:

A słynny fragment czytany w filmie…. tak!

Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie, stawać w życiu wyłącznie przed najbardziej ważkimi kwestiami, pragnąłem żyć pełnią życia i wysysać z niego całą kwintesencję, aby wykorzenić wszystko co nie jest życiem, abym w godzinie śmierci nie odkrył, że nie żyłem…

 

————————-

Aha…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.