Kangurlandia cz.1 – Siła coriolisa a sprawa polska

Tak jak widać na globusie, w Australii wszystko jest do góry nogami albo w inny sposób na odwrót niż w uczciwym kraju.

– Jedzenie zamiast tanio – jest drogo.
– Samochody atakują przechodniów ruchem lewostronnym zamiast prawostronnym itp itd.

Najgorsze jednak komplikacje są z tzw. siłą koriolisa, to siła powstająca w wyniku ruchu wirowego Ziemi która, jak dowodził słynny krzyżacki astronom Kopiernik, nie jest płaska, a okrągła. A w dodatku kręci się wokół słońca jak pies wokół suki w rui.

Problemy z Coriolisem są wielkie. Dochodzi do tego, że przy walce altyleryjskiej na duże odległości, trzeba było tą siłę uwzględniać przy celowaniu. Jeśli więc któremuś z czytelników przyjdzie służyć w artylerii okrętowej, to niech o tym nie zapomina, bo przeciwnik (zwyczajowo Japończycy) wystrzelą mu pocisk prosto do okrętowego szaletu, w którym przebywać będzie ze względu na chorobę morską i psychozę okopową. Ale do rzeczy…

Już w samolocie, przy przekraczaniu równika dał się słyszeć złowróżebny trzask. Zagadnięta stewardesa wyjaśniła z szerokim uśmiechem, że to łopatki turbiny silnika zaczęły kręcić się w drugą stronę. Na tą wieść stłumiłem potrzebę udania sie do samolotowej toalety, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście wir spuszczanej w kiblu wody na półkuli południowej kręci się odwrotnie niż normalnie.

*   *   *

Po wylądowaniu celnicy zabrali wszystkim prawie całe jedzenie. Teoretycznie ze względu na ochronę australijskiej przyrody. Praktycznie – sami to zżerają, czego nie omieszkałem wypowiedzieć na głos celnikowi przetrzepującemu mój plecak. Kartę zgłoszeń celnych wypełniłem tak:

Otóż poczucie humoru zadziałało. Moje żelazne racje turystyczne pozwolili mi zatrzymać. Może dlatego, że dostają uczulenia (sraczki – nie bójmy się tego słowa!) od żywności przetworzonej, a może pomyśleli że rzeczywiście są one z żelaza. Głupki.

Gdy dotarłem do nory, którą tu nazywają hostelem (100PLN dziennie za łóżko w zasyfiałym sześcioosobowym pokoju), wyjaśniła się jedna rzecz. Otóż drogie ceny żywności w Australii wynikają z drogich opłat licencyjnych za GMO (mutancie żarcie – czyli żywność modyfikowana genetycznie). Otóż spiny elektronów kręcą się tu w odwrotną stronę (patrz siła koriolisa)  i żyto pszenica i CHMIEL (ha ha! i co się tak uśmiechacie?) musi być specjalnie przystosowane na poziomie molekularnym do rośnięcia na południowej półkuli. Międzynarodowe koncerny (sterowane przez Brukselę i żydo-masoński spisek finansjery z Wallstrit oraz karteli farmaceutycznych) trzymają rolników i konsumentów mocno przy pysku i stąd ceny żywności.

———
A tak na poważnie: wszystkim gorąco polecam obejrzenie filmu „FOOD INC”, który bardzo klarownie opisuje, jakie cyrki dzieją się przy produkcji żywności.


——————–

Inne efekty zmiany półkuli:
– w kiblu rolkę z papierem mocują po drugiej stronie, trzeba się więc na siedząco skręcać odwrotnie. Niektórzy Australijczycy w trzecim i dalszym pokoleniu przewijają rolki na drugą stronę.
– Statystyki Ministerstwa Chorób (na półk. pólnocnej mamy Ministerstwo zdrowia,  tu – chorób)  wskazują, że 89,3% przypadków skoliozy, zwłaszcza u dzieci do 12 lat, to skrzywienia lewoskrętne. U nas odwrotnie.
– idąc sobie Prospektem Mira, jakby to Rosjanie nazwali główną ulicę w mieście, grzebałem sobie w nosie – mój palec sam zaczął kręcić się w kierunku odwrotnym niż zwykle. Przestraszyłem się nie na żarty – niemal tak jak ten gość z filmu DYSTRYKT 9 (bardzo polecam), jak odkrył, że zmienia się w obcego.

————–
Eksperyment naukowy (teraz naprawdę warto doczytać Wikipedię o sile coriolisa, będzie śmieszniej)
– … mając zacięcie naukowca, odpaliłem GPSa z kompasem i spozycjonowałem się wg kierunków świata. Dokonałem operacji udrożnienia górnych dróg oddechowych. Utoczoną babę z nosa pstryknąłem następnie w osi północ-południe. Postarałem się osiągnąć maksymalny możliwy zasięg lotu: wystrzelenie nastąpiło pod kątem 45stopni. Nauczył mnie tego kolega artylerzysta. Relatywnie mała skala eksperymentu pozwoliła zachować kontakt wzrokowy. Obserwowałem tor lotu pocisku i… TAK! Rzeczywiście! Odchylenie od lini prostej nastąpiło w drugą stronę niż w Polsce.

——————-

–  Urzędy skarbowe zamiast przykręcać śruby podatnikom, odkręcają ją. Żyje się więc nieco lepiej, a to też czasami, bo większość śrub ma gwint lewoskrętny(odwrotnie niż u nas). W przepisach podatkowych jest lekki bałagan.

– pijak obłapujący i obiegający słup ogłoszeniowy i wrzeszczący „ludzieeeee! Ratunkuuuuu!!!!  zamurowali mnie!!!!!”  w ośmiu przypadkach na 10 kręci się w odwrotną stronę niż pijacy na pólkuli pólnocnej.

*   *   *

Aha, ja tu tak o sile coriolisa, a zupełnie zapomniałem o podstawowej sprawie! Wszystkie chodniki są tu pokryte rzepami typu „haczyk”. Obuwie mieszkańców jest z kolei pokryte rzepami typu „meszek”. Dzieki temu ludzie na ulicach nie odpadają od globusa kuli ziemskiej. Jedyny problem to wypadające z kieszeni drobne. Ale naukowcy już jakiś czas temu wymyślili portfele. Tak! Byli to australijscy naukowcy.
Współcześnie problem ten nie jest tak dotkliwy jak był w pierwszych dziesięcioleciach kolonizacji. Ci co zapominali się trzymać gruntu (idiom „obiema nogami na ziemi” pochodzi właśnie z Australii, jak ustalili słynni językoznawcy), po prostu nie zdążyli się rozmnożyć. W literaturze fachowej biologia ewolucyjna posługuje się terminem fitness.
Dodać należy, że kangury też skaczą nisko, tak aby siła grawitacji (siła przyciągania do środka ciężkości ziemi, maleje proporcjonalnie do sześcianu odległości) przeważała nad wspomniałą siłą spadu z globusa na podłogę.

W związku z tym samym problemem w Australii śpiące nietoperze mają przerąbane. Są kompletnie zagubione w kwestii w którą stronę jest dół, w kierunku którego tradycyjnie wiszą.
Tak więc życie w Australii nie jest ani łatwe ani bezpieczne. Roi się ono od zagrożeń, które w dalszych odcinkach zostaną szczegółowo opisane.

Part 2: W poszukiwaniu diamentów i innych złóż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.