Marsjanin running out of time

Uwaga! Odkrywam jeden z większych spisków Hollywood – tym razem – o dziwo – Żydzi nie są w nic zamieszani.

Cała sprawa zaczęła się od głupiego żartu kosztem nieszczęśliwego, sfrustrowanego człowieka, a skończyła wielką wpadką NASA, którą dodatkowo wziął na warsztat Hollywood.

 

A więc cała historia zaczęła się serią niewybrednych żartów, których małą próbka jest tutaj:

 

skończyła się terrorystycznym napadem na szoł telewizyjny

 

Cała afera zainspirowała ekipę dokumentującą pierwszą wyprawę załogową na Marsa. Szukali aktora, którego portfolio najlepiej by pasowało do roli kogoś, kto walczy z czasem. Szukali, myśleli, przesłuchiwali… aż przyszła im do głowy rzecz oczywista… Skoro głównym wątkiem filmu jest running out of time – dla NASA, dla nieszczęśliwie zapomnianego załoganta… to odpowiedź będzie oczywista.

 

Matt Damon szczerze się wkurwił na samą propozycję, ale kasa była spora, więc zmilczał, zwłaszcza że w chwili, gdy został poproszony od odpowiedź, już liczył banknoty, cicho do siebie szepcząc cyfry i liczby. Stąd i film, który mamy właśnie okazję pooglądać: Marsjanin. Running out of time.

 

Plagiat z wątkiem sowieckim

Największą kontrowersją w całym filmie był gigantyczny pozew cywilny ze strony Rosyjskiej Agencji Kosmicznej oraz Radzieckiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych.

Otóż film Ridleya Scotta – hańba mu za to po wieczne czasy!! – zawiera dwa plagiaty, a raczej podwójny plagiat.

Pierwszym jest wykorzystanie jako głównego wątku całego filmu perypetii pierwszego człowieka na Księżycu – Porfiriego Jebanowa. Radziecki bohater podboju przestrzeni kosmicznej osiągnął Srebrny Glob całe dwa lata wcześniej przed imperialistycznymi amerykańskimi świniami. Niestety, i tu drugi plagiat, nie miał jak wrócić i musiał żywić się ziemniakami, które są pożywieniem first-choice dla Sowietów. Vide ta anegdota, którą podstępni, zionący zawiścią i złośliwi imperialiści rozprzestrzeniają w formie dowcipu:

Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkolą itp. Aż doszło do tematu „wyżywienie”. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie równowartość 8 tys. kalorii. Na to Rosjanin:
– Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków!

A tak na poważnie… to kartoflano-ziemniaczana dieta porzuconego na pastwę ufoludów amerykańskiego kosmonauty to naprawdę rżnięcie pomysłów od Ruskich. Oto ziarno prawdy w powyższych bazgrołach:

Ruscy będą sadzić ziemniaki w kosmosie

Film trivia:

 

—-

Dla zainteresowanych: większość złośliwych wybryków Kimmela poznikała z Youtube. To, co zostało, da się znaleźć tutaj.