Czapa dla handlarzy narkotyków

Jak już wcześniej raczyłem poinformować szanownych czytelników, przyszło mi żyć w kraju, w którym za handel narkotykami twardymi jest kula w łeb. W kwestii narkotyków i ich definicji pisałem na poważnie tutaj: Narkotyki i ich dystrybutorzy

Ostatnio ucieszyły setce moje następujące wieści:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7403776,W_Chinach_wykonano_kare_smierci_na_Brytyjczyku.html

Kieruję uwagę na te fakty:
– w wiadomościach nie ma nawet śladu informacji, czy gość się przyznał, czy był kurierem, czy robił pod siebie. Gazeta Wybiórcza (inne zresztą też) ZMUSZAJĄ czytelnika, aby wydawał on sądy moralne, etyczne i inne, na podstawie informacji w oczywisty sposób niepełny.
– słowa z jednego z komenarzy:
Lapia goscia z walizka pelna heroiny – co tu moze byc do
wyjasniania? Szybki poltoragodzinny proces (i tak dziw ze tak dlugi,
bo jak dla mnie to 10 minut by tu wystarczylo) i standartowy wyrok.
facecik pomylil kraje i myslal ze pogranie na swira mu pomoze. Nie
pomoglo i bardzo dobrze.

– a poza tym – to uczciwe  że dostał kulkę – na granicach Chin wszędzie jest napisane po angielsku, że wwóz narkotyków grozi przerwaniem procesów homeostazy wwożącego.

– akurat Brytyjczycy z uwagi na zaszłości historyczne w postaci wojen opiumowych powinni w tej sprawie przymknąć paszcze i się nie wychylać. Ich żenujące protesty są od powiednikiem ew. protestów Niemców przeciw odradzającemu się neonazizmowi – trącą obłudą i złym smakiem.

– system prawny na Zachodzie jest tak skonstruowany, że oskarżający MUSI PONAD WSZELKĄ wątpliwość udowodnić winę, a obrońca wystarczy że podważy tą pewność. O tym mechaniźmie na blogu już było nie raz, bo dwa razy. A ostatni raz 2 wpisy wcześniej.
Bo na zadziałanie tego mechanizmu + psychologię liczył ten gnojek podszywający się pod admina.

—–

I proszę – parę dni później mamy piękną ilustrację z kraju Konfucjusza:

http://wiadomosci.onet.pl/1593542,2678,2,kioskart.html

Fragmenty i moje komentarze:

Mimo zapewnień, że to był jej pierwszy raz, 41-letnia Lixin została natychmiast wysłana do ośrodka odwykowego na przymusową terapię. Minimalny czas pobytu w tego typu instytucjach wynosi dwa lata, w czasie których pacjenci narażeni są na przemoc fizyczną i zmuszani do ciężkiej pracy. Z relacji byłych pacjentów wynika, że w ośrodkach nie przechodzą żadnego leczenia farmakologicznego.

I to lubię – leczenie metodami naturalnymi.

wzywa chiński rząd do natychmiastowego zamknięcia ośrodków.

To może jeszcze darmową działkę dla każdego Chińczyka – jak w XIX wieku przed i po wojnach opiumowych?

Osadzeni dostawali do jedzenia suche bułki i pomyje. Prysznic przysługiwał im raz w miesiącu. Lekarstwem na objawy głodu heroinowego było wiadro zimnej wody na głowę. ? Nie dostałem ani jednej tabletki, nigdy nie rozmawiałem z psychologiem ? mówi. Mimo to mężczyzna uważa, że dwuletni wyrok osiągnął cel: wyszedł z nałogu, w który wpadł w 1998 roku. ? Nigdy do tego nie wrócę ? zapewnia.

Aha! Czyli że jednak działa!

Zhang wie, co mówi. Uzależnienie od heroiny spowodowało, że od połowy lat 90. aż sześć razy trafiał do obozu pracy i ośrodka odwykowego. ? Rząd nie zdaje sobie sprawy z tego, że chorobę trzeba leczyć, a nie karać za nią ? mówi 42-letni dziś mężczyzna.

Właśnie to jest leczenie – wyrabianie koniecznej siły woli.

Jak mówi Zhang, „w Chinach narkoman jest wrogiem państwa”.

I tak powinno być! Raz że staje się bezproduktywny dla ludzi, którzy go wykarmili od małego, to jeszcze demoralizuje innych samą swoją obecnością.

Mimo to w całym kraju pojawiają się też drobne zmiany na lepsze. W Pekinie jest osiem klinik stosujących leczenie metadonem, a w całym kraju działa ponad tysiąc programów wymiany igieł. Yu Jingtao stoi na czele organizacji, która miesięcznie rozprowadza 30 tysięcy czystych igieł. Jego zdaniem rząd powoli zmierza w stronę modelu leczenia uzależnień, jaki funkcjonuje w krajach rozwiniętych.

Ja bym powiedział, że są to zmiany na gorsze – teraz potencjalni narkomani mają ułatwione życie i wisi nad nimi mniejsze ryzyko zakażeń, które inaczej mogłoby stanowić czynnik odstraszajacy.

A co do tzw „rozwiniętych” państw europejskich:

Co robi Japończyk, gdy chce otrzymać podwyżkę?
– Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
A co robi Polak, gdy chce dostać podwyżkę?
– Strajkuje.

Merry Christmas

Tradycyjnie życzę Merry Christmas wszystkim czytelnikom tego bloga, czyli nikomu, bo pewnie nikt tego i tak nie czyta.

Wchłonąwszy zwyczajowo atmosferę Świąt Bożego Narodzenia…

… w tym roku udałem się na wyspę Jinmen (czyt. też Kinmen) – malutką wysepkę o rzut granatem (9km) od brzegów komunistycznych Chin.

Przede wszystkim, tak jak w słynnym filmie z licznymi wątkami pościgowymi, przystąpiłem do pozyskania środka transportu.

Szukam, szukam… JEST!


Powiedziałem: „Potrzebuję twój ryż, twoje pałeczki i twój skuter!” a wtedy pani przekazała mi kluczyki. Dała też ryż, bo ucieszyła się, że tak dobrze gadam po Chińsku.

Tak więc konkurs na najdziwniejszą Wigilię Świąt Bożego Narodzenia trwa. Kandydaci:

– 2005: „Durne przyjęcie dla Tajwańczyków w jakiejś – i tu uwaga – meksykańskiej restauracji w Tajpej. Naiwnie wtedy myślałem, że nic dziwniejszego w święta mi się nie przydaży.

– 2006: „Przygarnięty przez aborygenów w górskiej wiosce 2000m npm na Tajwanie. Jak wyciągnęli ze mnie, że planuję spać w namiocie, stosując persfazję i środki przymusu nakarmili wigilijną wieczerzą z grilla (owoce morza) oraz przenocowali w ich pensjonacie (za darmo).

– 2007: „Wizyta w kraju samurajów” i wieczerza wigilijna z Samurajami przy stole – a w zasadzie jednym, ale mówiącym po polsku, oraz garstką przebywających w kraju kwitnącej wiśni rodaków (całkowicie mi obcych).

– 2008: przerwa w życiorysie

– 2009: „nocowanie w namiocie na dziko bezpośrednio na opuszczonym bunkrze na wyspie Jinmen, z widokiem na koministyczne Chiny”.

Wyspa jest tak blisko Czerwonych, że ci ustawili swojego czasu gigantyczne tuby wzmacniające głos, i czytali Kapitalistom urywki czerwonej książeczki przedowdniczącego oraz inne złote myśli.

Póki jeszcze tam (dla mnie TU) jestem, to garść ciekawostek:

Po tym jak wspierani przez Amerykańskich imperialistów reprezentanci Republiki Chińskiej uciekli na Tajwan, udało im się jeszcze zachować kontrolę nad właśnie wyspą Jinmen, wyspami Mazu i jeszcza paroma drobiazgami. I tak już zostało do dziś.

Wyspę Chińczycy regularnie ostrzeliwali do 1978 roku. Od 1958 walili pociskami zawierającymi listy miłosne, czyli wiadomości propagandowe. Co najśmieszniejsze, walili co drugi dzień – w nieparzyste dni miesiąca. Ja też tego nie do końca rozumiem.

Mieszkańcy Jinmen spożytkowali pociski i robią z nich pamiątkowe noże – i sprzedają je turystom. Oczywiście zaliczyłem wizytę w kuźni:

I korzystając ze znajomości języka (ha!), wyprosiłem, żeby zrobili na poczekaniu nóż dla mnie – o takim kształcie jak pokazałem:

Cały proces wykuwania trwał około 30-40 minut. Na nożu mam nawet dedykację – sentencję związaną z wyspą, a którą uważny czytelnik bloga pamięta z wpisu sprzed 2 lat. wu-wang-zai-Ju. http://madeintaiwan.gavagai.pl/?p=404

Nie jest to co prawda sentencja „Należę do tego, który stare drogi połączył z nowymi” (to z filmu „Ostatni samuraj” jakby ktoś nie zajarzył), ale i tak jest super!

Co najlepsze: nóż dostałem ZA DARMO – w prezencie na gwiazdkę!!!!!
Jeszcze, jak im przyznałem, że zamierzam nocować w namiocie na plaży, nadawali mi ciastek na kolację!!

Oto mistrz kowal, który nóż wykuł na moich oczach (znaczy się na kowadle, wiecie o co chodzi):

Dostałem też od niego czapkę na pamiątkę!! Prezent lepszy niż kasa. Zresztą i tak na jedno by wyszło, bo za kasę kupiłbym sobie właśnie taki nóż.
Po rozpakowaniu prezentów czas na wigilijną wieczerzę. Była to pizza z obierkami od cebuli (dość popularna na Tajwanie i w okolicach), którą skonsumowałem…

PAŁECZKAMI. Kolesie z pizzerii za moimi plecami mówili „patrz [kurXXX!] on je pizzę pałeczkami! ha ha ha”
Językoznawców i lingwistów uczulam że to co oni mówili nie znaczyło „patrz on pizzę je pałeczkami” jakby pomyślał Europejczyk, tylko „patrz, on PAŁECZKAMI je pizzę [a nie ryż]”.

Proszę bardzo poranek pierwszego dnia Świąt:

… w czasie którego rozwinąłem natarcie szerokim frontem na wszelkie instalacje wojskowe jakie udało mi się znaleźć.
Innymi słowy, zamiast na pasterkę poszedłem więc na zwiedzanie bunkrów.

Myszkując natknąłem się na system podziemnych magazynów w trakcie konstrukcji. Sprytnie to było zamaskowane w krzakach. Dla większej tajemnicy było całkowicie pozbawione ochrony, ale ja nie dałem się zwieść:

.

Na rogach wyspy (bo przecież nie jest ona okrągła), Tajwańcy pobudowali sobie schrony służące do szeroko pojętej obrony wybrzeża. Poniżej wejście do jednego z fortów:

Jak widać na poniższym zdjęciu, nie popisali się bystrością umysłu i źle obliczyli wyjście otworu strzelniczego, który niestety zaczął pełnić zaszczytną funkcję slotu na granaty przeciwpancerne.

.

Do niektórych bunkrów trzeba się było nieco wczołgiwać

Co jednak znakomicie współgrało ze świątecznymi tradycjami

.

.

Cała wyspa roi się od upominków od świętego mikołaja, pamiętajmy przecież, że to święta, a więc czas czołgania się po przewodach wentylacyjnych i znajdowania prezencików w skarpetkach (wersja dla grzecznych dzieci),  pod materacem (wersja z filmu Spilberga pt. Monachium), pod ziemią…

.
…czy też po prostu w innych przygodnych miejscach:

Te ostatnie to produkt uboczny najbardziej zaawansowanej biotechnologii XXI wieku. TOP SECRET!

Wszystkie te instalacje, jakie udokumentowałem w rozumie poprzez adekwatne rekonfiguracje połączeń synaptycznych w płatach czołowych i innych, są od około 10 lat opuszczone przez wojsko. Ot, zmieniła się sytuacja polityczna, a raczej ekonomiczna, bo Chińczycy właśnie na polu ekonomicznym prowadzą wojny.

Tak czy inaczej rzeczy trzeba pilnować. Ktoś musi stać na straży. Tajwańczykom udało się  stworzyć biologiczno-nanotechnologiczny cud techniki, a jednocześnie majstersztyk kamuflażu.

Poniższy GMO robot  jest samodzielną, quasi-inteligentną, samoreplikującą się jednostką wysuniętego systemu ostrzegania. W przypadku zaniepokojenia przez wroga lub infiltratorów i sabotażystów, za pomocą wbudowanego nanotechnologicznie klaksonu emituje charakterystyczny dźwięk ostrzegawczy. Jednocześnie oznacza infiltrowany przez nieprzyjaciela teren biodegradowalnym, przyjaznym dla środowiska markerem (patrz zdjęcie powyżej).


Co jest nowością na skalę światową, marker służy jako katalizator syntezy biologiczno-roślinnego systemu pasywnego maskowania operacyjnego kryptonim „chaszcze” oraz „ksztole”, a także „trawa”.
.
.
Pytacie się zapewne w myślach, co robili mieszkańcy wyspy w czasie gdy do 1858 roku była regularnie ostrzeliwana, potem w 1958 Komuniści spróbowali inwazji, ale nie udało im się, a potem do 1978 kontynuowany był ostrzał pociskami propagandowymi?
Otóż cywilów metodą hurtową przemeblowano na główną wyspę, czyli Tajwan.Znak osobiście kilka takich osób. Pozostały po nich takie oto domy tradycyjne, całkowicie teraz opuszczone:

Lub takie – domy wojskowych: po prawej patio, po lewej czołg, którym gospodyni jeździła na zakupy do spożywczego.


.
.

Aha,

teraz muzyczka: [audio:http://madeintaiwan.gavagai.pl/wp-content/uploads/2009/12/19-German-Sound-Effects.mp3]

19 – German Sound Effects

dowódca wojskowy wyspy jest miłośnikiem u-botów, a jego ulubiony film to oczywiście DAS BOOT. W przypływie fantazji kazał pobudować schrony dla ubotów.

I to koniec zwiedzania. Więcej ciekawych rzeczy nie wyzukałem. Wróciłem więc do mojej bazy wypadowej na bunkrze, po drodze z nostalgią zazdroszcząc  Tajwańczykom, że dookoła mają morza i oceany, a nie sąsiadów z pepeszami i pancerfaustami.

Została jeszcze jedna rzecz do zrobienia. Zupełnie zapomniałem. Przecież ja w plecaku  przywiozłem …..

… żeby powkurwiać miejscowych żołnierzy patrolujących przestrzeń morską między bratnimi narodami.

Wesołych świąt!

Znowu ktoś mi podskakuje

Zobaczcie sobie co robię jak się nudzę. Na forum, którego jestem adminem, ktoś wykorzystał lukę i założył sobie konto o nazwie ‚admin’.

Wysłałem gnojkowi coś takiego:

Witam,

Założył pan na forum Chiny.pl konto o nazwie mylącej co do tożsamości jego posiadacza.

pana konto w ciągu 3 dni zostanie usunięte, a jako że z całą pewnością nazwa nie została podana w sposób przygodny, prosimy o zaprzestanie jakichkolwiek działań i wypowiedzi na naszym forum.

Administracja forum Chiny.pl

Na co on mi grzecznie odpisał:

Witam Serdecznie,

1)
Proszę nie obarczać mnie winą za brak profesjonalizmu z Państwa strony, to administrator i moderator forum wykazał się niekompetencją – nie ja.
Nie złamałem zasad korzystania z forum, proszę je sobie przeczytać.

2)
Wybrałem pierwszą/wolną nazwę, nie robiąc tego złośliwie.
Odwiedzając Państwa Forum, szukałem pomocy, którą znalazłem. Dziękuje.

Z poważaniem,
XXXXXXX

Ps. Proszę nie usuwać konta, tylko zmienić mi nazwę użytkownika!

Motto na dziś: „Jeżeli coś robisz, to rób to dobrze.”

No więc zgodnie z poradą odpowiedziałem DOBRZE:

Słuchaj cwaniaczku,

myślisz że co tu jest? Negocjacje przedsądowe?

Pierwsza wolna nazwa to „aa”.
Myślisz że co? Bezczelnością coś ci się uda ugrać? Ciemnotę możesz wciskać równym sobie kombinatorom.
Podszyłeś się pod admina, więc wyjazd!
Dla takich łajz na forum, na którym to JA jestem prawem, miejsca nie ma.

Motto na dziś: „WYPIERDALAJ Z MOJEGO FORUM”
Zawieś se na ścianie, gnoju!

Administrator

Na co on wspiął się na wyżyny oratorsko-kreatywne:

Twoje to są białe plamy na piżamie, zakompleksiony pryszczaty małolacie.
Chcesz być administratorem, a nie przestrzegasz podstawowych zasad, do szkoły…
Czuj się Królem na tym forum… wyżej w życiu nie zajdziesz.

Ha ha ha! Z tą piżamą jest chyba najlepsze, muszę sobie zapisać w pamiętniku!  Zobaczycie co mu odpowiem jutro – rozgrywam to powoli, żeby go bardziej wnerwić. Magister jestem! I nie dam swojej piżamy tak obrażać! A poza tym te białe plamy wyglądają całkiem fajnie.

Dopisane później.
Odczekałem 3 dni, żeby się gość nacieszył i pomyślał, że pojedynek słowny wygrał, i na Wigilię Bożego Narodzenie dostał następujące życzenia:

Witam pana admina,

niestety tak dobrze to mu nie jest.
Małolatem już niestety nie jestem już dawno, mimo tego po raz kolejny zejdę na pana poziom,
żeby wiedział [pan] z kim ma do czynienia:

w tej chwili robię podwójny doktorat – jeden z jęz. chińskiego po chińsku, a drugi z filozofii – w najlepszym możliwym miejscu, u XXXXX, jak pano to coś mówi.

Oprócz tego czytam książki w 7 językach, a piszę w trzech.

itp itd długo by wymieniać i szkoda, żebym się spocił.
Tak więc to pan dla mnie jest gnojem, panie adminie forum XXXX.
Dodam, że już 2 lata temu celowo nie zablokowałem nazwy admin, przyjmując jedynie login Peter – tylko po to, aby pobawić się trochę z takimi kolesiami jak ty – a jesteś już drugi.

Wesołych świąt!

Administracja XXXX.pl

Od pięciu dni się nie odezwał, więc chyba doprowadziłem go do samobójstwa, albo w wersji soft – zachlał z rozpaczy.

A tak nieco bardziej na poważnie, zobaczcie, jak należy uczyć się od swojego wroga. Kolo napisał mi motto: „Jak coś robisz, rób to dobrze” – i proszę bardzo. Sprawę załatwiłem bardzo dobrze.
Druga sprawa: Zobaczcie jak duże znaczenie ma tzw. przewaga moralna nad wrogiem. Koleś najprawdopodobniej założył, że wiele rzeczy ujdzie mu płazem na tzw. „Głupa” albo „na beszczela”. W większości życiowych sytuacji rzeczywiście coś takiego by przeszło. Ludzie zaskoczeni nową sytuacją nie mają bowiem wypracowanej natychmiastowej reakcji, nie są postawieni w stan czujności, są więc podatni na sugestię.

Zobaczta sobie, jak Robert DeNiro uspokaja klientów napadanego banku, to załapiecie.

A w naszym konkretnym przypadku, koleś domyślając się, że zapewne chcę ustalić jego motywy celem oceny moralnej jego czynu, wyjechał z tekstem „Wybrałem pierwszą/wolną nazwę, nie robiąc tego złośliwie” i zwalił swój postępek na innych.
Jakby trafił na nieprzeszkoloną osobę, to może i by coś ugrał, ale nie zemna te numery, Brunner!