Tajwańskie śpiochy

Po ponad roku pobytu na krańcu świata odkryłem niniejszym co następuje:

Te leniwce, po zeżarciu posiłku południowego (zwanego imperialistycznie „lanczem”, a nieodmiennie składającego się z ryżu), kładą się pokotem na swoich miejscach pracy i ŚPIĄ!!!

Wygląda to fantastycznie – trochę jak w filmie DARK CITY.
W biurach od 13.00 do 13.30 wszyscy bez żadnej komendy kładą się pokotem na stanowisku pracy. W biurze uniwersytetu, do którego wszedłem, na ok. 12 osób – wszystkie panie z łbami na biurkach smacznie sobie pochrapywały. Niektóre – te bardziej obrotne, przykryte własną kapotą izolowały się od światła dziennego. Może to wampiry?

A zorientowałem się przez przypadek. Cała sprawa wydała się tak: zacząłem rozmawiać z osobą, która stanęła na progu tego biura. Pani mówiła szeptem. W naśladowczym odruchu też zacząłem szeptać, choć wydało mi się to podejrzane. Jednak wyszkolenie socjologa (11 lat studiów w Instytucie Socjologii UW) wzięło górę i spytałem dlaczego rozmawiam z nią szeptem. Pokazała…
I wtedy…… wielkie oświecenie.

Poniższe zdjęcie to sala dydaktyczna uniwersytetu w czasie dziesięciominutowej przerwy między połówkami wykładu:
IMAGE_411.jpg