Festiwal księżycowy (wpis historyczny)

 

Moon festival. To drugie co do ważności święto w Chinach
i okolicach. Jest tak dlatego, że chodzi o wyżerkę.

Poniżej wnętrze świątyni buddyjskiej poświęconej bogini
Guanyin.

W powietrzu jest więcej dymu z kadzidełek, niż tlenu, ale Chinolom
to najwyraźniej nie przeszkadzało. Co najwyżej niektórym, bo strasznie
zawodzili. Mówili mi że to jest taki rodzj śpiewu, ale moim zdaniem
po prostu chcieli wspólnymi siłami poruszyć masy powietrza żeby przewentylować
wnętrze.

Poniżej: ludzie kupują owoce i różne słodycze (w świątyni, albo można
przynieść własne) stawiają je na stołach i idą się modlić. Po powrocie
po artykuły spożywcze okazuje się, że nasyciły się one atmosferą duchowości,
bądź zostały „dotnięte” przez duchy. Wtedy zabiera się coś
takiego do domu i zjada.

A poniżej przyczyna tego całego zamieszania, czyli księżyc w pełni,
do którego w Polsce psi wyją:

A to jest muzeum w Tajpejskim odpowiedniku Łazienek Królewskich: tam jest staw, w którym żyje bardzo dużo ryb. ciągle dziwię się, dlaczego ich jeszcze nikt nie zjadł.

A to jest brama do tego całego parku:

W czwartek po teście nam odpuścili i cała szkoła pojechała do teatru,
który bez takich wymuszonych na studentach wycieczek dawno już by zszedł
na psy!

(wyglądam jak jakiś kujon-haker z podstawówki, kurde!)

To kilka osób z mojej klasy: od lewej: Niemiec, Polak, Tajwańczyk,
mój nauczyciel, Wietnamka, Nikaraguanka i taka dziewczyna z Brunei (Brunejka?
Pies ją wie jak sie to odmienia przez przypadki).

Ok, teatr to w Chinach nie teatr tylko cyrk bo wszyscy fikają koziołki
i robią różne dziwne rzeczy bardzo dalekie od statycznych scen typu
„Pić albo nie pić” (chyba że coś przespałem). W każdym razie
europejscy aktorzy by protestowali i zrobili strajk głodowy, jakby musieli
coś takiego odegrać.

Wpierw był pokaz akrobatów, potem pokaz zręczności.

i uwaga: nowość: film z tym stołem.
Później robili jeszcze dziwniejsze rzeczy, ale mi sie nie udało sfilmować.
W każdym razie nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe. Ale się
skubani obćwiczyli!!!

Z innej bajki:

tak wygląda niedziela i relaks Chińczyków – puszczają się latawice…..
o! przepraszam chciałem powiedzieć… puszczają latawce:

A to jest ładne zdjęcie. Akurat zdejmują z masztu flagę, nie tylko
żeby ją uprać, ale i po to żeby ją zdjąć:

Po zdjęciu flagi Tajwańczycy idą karmić ryby proszkiem do prania. Wygląda
to jak z jakiegoś horroru, tak te biedne wygłodzone ryby się kłębią!

Ponieważ odwiedzający spacerowicze samodzielnie by nie wpadli na to,
czego nie wolno robić, władze przygotowały ściągawkę:

Tutaj pilnują swojego wodza SunYatsena, żeby im go
nie ukradli.

Uczymy się chińskiego (wpis historyczny)

Żebyście nie myśleli, że tu jest tak fajnie i nic nie trzeba robić:

To jest mój zeszycik do pracy domowej:

Tego musze się obryć na jutrzejszą klasówkę, bo inaczej zabiorą mi
stypendium i zamiast studiować sinologię będę musiał przeszukiwać śmietniki (archeologia):

 

A to jest czytanka, którą trzeba czytać:

 

Z innych rzeczy:

To jest chińska kalwiatura. Niektóre rzeczy elektroniczne są tu o połowe
tańsze. Przyjmuję zamówienia na karty pamięci, kamery internetowe (taka
co w Polsce jest za ponad 500PLN, tutaj jest do wzięcia za 240PLN) i
inne drobiazgi. Aparaty cyfrowe są tutaj tańsze o o. 20-30%.
Notebooki o 10-20%

5 października

Nauka: cisną nas straszliwie – prawie codziennie kartkówki. Za tydzień
większy test, na którym będzie trzeba gadać przez 10 minut po chińsku
a oni to nagrają. KURWA.

Co bardzo ciekawe, system motywowania do nauki jest nie przez zastraszenie
i współzawodnictwo, ale przez zachęcanie – jest skuteczny. Wszyscy w
mojej klasie się uczą i zaczyna to wychodzić całkiem dobrze.

Tak wygląda centrum językowe, w którym się uczę. W środku na szczęście
jest klimatyzacja, bo inaczej na te wszystkie gryzmoły, które oni nazywają
językiem, nie dało by się patrzeć.

A to inne wstrząsy: właśniemiałem test z całego miesiąca i co dostałem?
haaa!!!!! 99% z pisania i 93% z gadania!!!

Szprechen zi dojcz?

Poniżej to, z czego się uczyłem. Korzystając z okazji pragnę podkreślić,
że poniższe potrafię już przeczytać na głos ze zrozumieniem.

Co to byłby ze mnie za blogier, gdybym nie dał moim
szanownym czytelnikom okazji do nauczenia się paru słów po chińsku. Otwieram nowy

dział:

Uwaga!

Survival chinese, czyli najbardziej podstawowe zwroty:

Po kitajsku po mojemu a tak naprawdę (żeby nie było że uprawiam dezinformację)
Sun Yat Sen „Wkrótce idę spać” Nazwisko założyciela republiki chińskiej w 1911 r.
parking leśny ? (jak masz chińskie czcionki w systemie, to widzisz) – złoto,metal
Przepraszam uprzejmie, gdzie jest najbliższy gabinet odnowy
biologicznej?
K-WY GDZIE?(dosł. „k-wy – w – jakie miejsce”)

Pogoda i warunki naturalne (wpis historyczny)

Gorąco.

Póki jest jeszcze lato – i zdarzają się upały – przejedźcie się samochodem
z zakręconymi szybami, bez wentylacji. Wystarczy 5 minut takiej jazdy,
żebyście wiedzieli, jak tu jest cały czas! Może po deszczu jest trochę
lepiej. A burza jest prawie codziennie.

Wilgotność jest bardzo wysoka, co w połączeniu z gorącem jest po prostu straszne. Wieczorem o 23.00
potrafi być za to strasznie zimno. Nawet 35stopni celcjusza. Na plus
oczywiście.

Wszyscy Chińczycy wtedy wyciągają z plecaków kożuchy i swetry z owczej wełny. Niektórzy też zakładają rakiety śnieżne, bo czasem temperatura tąpnie do +29 C i ludzie na ulicach zamarzają jak terminatory polane ciekłym azotem.

Inne dzieła natury.

Jeżeli były jakieś trzęsienia ziemi, to nie zauważyłem – a mówili, że są praktycznie codziennie.

Więcej tajfunów ma być na jesieni – nie mogę się doczekać – może będzie mniej smrodu.

Zdjęcia tajfunu:

A tak wygląda okolica uniewersytetu nocą:

Wszystkie wzgórza (na jednym z nich stoję i właśnie robię zdjęcie)
są porośnięte dżunglą. Na szczęście nie ma dzikich stworów, predatorów
i sfrustrowanych zboczeńców. W czasie eksplorowania takich bardzo ładnie
wyłożonych betonem ścieżek nie spotkałem NIKOGO. Nikt z tego parku nie
korzysta, nikt nie spaceruje – ławki daremnie czekają, aż ktoś na nich
usiądzie i zacznie pierdzieć

Pytałem się Chinoli, dlaczego, a oni na to, że po prostu tak jest,
że oni tam nie chodzą.

Dopisane 17 października:

teraz już wiem, dlaczego tutaj nie przychodzą – podobno z drzew zwisają
wielkie pająki. Ja co prawda nie widziałem ani jednego, ale nie mogę
się doczekać. Natomiast parki użytkowane są rano – o bladym świcie przychodzą emeryci i ludzie starsi, aby się wygimnastykować

Pogoda zaczyna się ochładzać. Zima ma być ok. 5-12 stopni Celsjusza
powyżej zera. Śnieg mona zobaczyć tylko na zdjęciach lub filmie. Z powodu dużej
wilgotności powietrza, te umiarkowane przecież temperatury są ponoć
wybitnie dokuczliwe. Zobaczymy.

 

Uwaga: Przeżyłem w piątek 15 października 2004 pierwsze trzęsienie
ziemi!!!!! ZA JE BIOZA !!! 7 W SKALI RICHTERA!

A BYŁO TO TAK:

Siedzę sobie przy Internecie i coś ściagam, a tu nagle biurko się zaczyna
trząść. Myślę sobie: „kto mi tu…???” ale nagle wszystko inne
zaczyna dygotać i ludzie zaczynają spieprzać w różnych kierunkach, najczęściej
w stronę drzwi.

Ci bardziej zorientowani tylko wystawiają dupy spod stołów, bo to właśnie
trzeba robić w czasie trzęsienia: „duck and cover”. Przy czym
zrobili to błyskawicznie, bo jak obok nich truchtałem, aby wypaść z sąsiedniego
pomieszczenia na otwartą przestrzeń, to już przestali się mościć w swoich
„jamach” i tylko się pewnie modlili albo coś.
Jak retrospekcyjna analiza wykazała, byli to Japończycy, przetrenowani w takich atrakcjach przez trzęsienia ziemi i naloty amerykańskie. Potulnie jak psy pokryli się pod stołami na najmniejszy sygnał niebezpieczeństwa.

Wrażenia kapitalne. Polecam wszystkim. Niestety w mojej okolicy trzęsienie
było trochę słabsze, bo góry ekranowały od epicentrum, które było 20
km dalej.

W oficjalnym komunikacie rządowym wszystko zwalili na Alkaidę i lewicujących
komuchów.

* * *

Tydzien temu znowu było trzęsienie ziemi. Tym razem
jednak nawet nie wstawałem od komputera, bo mi się nie chciało.

3 dni później Tajfun – i nie wolno wychodzić z domu.
Tym razem na Tajwanie nie obyło się bez ofiar. Wypłaszczyło 10 osób.

* * *