Raj, ale zamiast hurysów… kotlety schabowe

Tak! Tytuł was nie zwodzi. W maju przyleciałem do raju. Ale nie do raju częstochowskich poetów, co mogłoby sugerować poprzednie zdanie, ale do raju kulinarnego. Do miejsca, w którym wystarczy wejść do pierwszego z brzegu sklepu mięsnego, do pierwszej z brzegu restauracji, zajść na najbliższą stację benzynową, aby zrozumieć dlaczego kolonialne mocarstwa tak bezlitośnie krzewiły na całym świecie zachodnie obyczaje, demokrację… i kolę z frytkami. 
Odpowiedź jest prosta. Żarełko. O tu proszę, jak się szykuje do pożarcia:

Czytaj więcej

Today is our independence day!

Wszystkiego najlepszego z okazji dnai niepodległości!
Są to pierwsze obchody tego święta po tym, Polska po kilku zaledwie latach wolności (formalnej) ponownie ją utraciła. Dokonało się to w chwili, gdy nasz prezydent Lech Kaczyński podpisał zasrany Traktat Lizboński, którym to czynem zrzekł się (na szczęście bezprawnie) niepodległości w imieniu całego narodu, który wszak jest suwerenem państwa (dlatego napisałem że bezprawnie).
Prezydentowi było wsjo adno co pisze, bo i tak miał czapę od KGB za zdemaskowanie ich siatek agentów. Sprawa dokonała się 10 kwietnia 2010. Po tym wydarzeniu kraj został przejęty przez siedzących mocno komunistów (nie piszę ex-komunistów, bo wcale nie są „ex”)
Tu proszę bardzo kilka przykładów na dobranoc dla grzecznych dzieci (będę dopisywał sporadycznie nowe rzeczy):

1. Prezydent wręczył Ordery Orła Białego

Prezydent Bronislaw Komorowski odznaczył Orderami Orła Białego […]Adama Michnika

za wybitne zasługi w organizowaniu zadym w święto narodowe: TUTAJ

4. Brat Michnika nie stanie przed sądem? Szwecja mówi nie

Brat Michnika nie stanie przed sądem? Szwecja mówi nie / Shutterstock

Klamka zapadła. Szwecja odpowiada na polski wniosek o wydanie stalinowskiego sędziego, a jednocześnie przyrodniego brata redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”,  Stefana M. A odpowiedź brzmi „nie”.

W uzasadnieniu tej decyzji sąd w Uppsali stwierdził, że stawiane Stefanowi M. zarzuty w myśl szwedzkiego prawa już się przedawniły.

A propos naszego dzielnego kawalera orderu orła białego zapraszam tutaj:

http://wpolityce.pl/view/4433/_Nigdy_dotad_nie_uzywalem_rozroznienia_na_gazety_polskie_i__polskojezyczne___Tym_razem_wydaje_sie_ono_w_pelni_uzasadnione_.html

i jeden trafny komentarz:

proszę zwrócić uwagę na następujące fakty: 1. Stefan Michnik bez wątpienia sądowy morderca komunistyczny (nikt tego nie zaprzecza)nie zostaje wydany polskiemu sądowi bo jest obecnie naturalizowanym obywatelem Szwecji i kraj ten go chroni – może to być zrozumiałe, niektóre kraje przyjmują takie zasady w stosunki do swoich obywateli, można to zrozumieć. 2. rodowity obywatel Szwecji zamieszany w kradzież napisu „Arbeit macht frei” z Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu jest wydawany polskiemu sądowi i siedzi w polskim areszcie do dziś.

2.  Jaruzelski zaproszony na obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego

Na środowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego został zaproszony generał Wojciech Jaruzelski – dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa.

Tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będzie zbliżająca się wizyta prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz przyszłość stosunków na linii Warszawa – Moskwa.

3. Rosja neguje Katyń, nie chce wyjaśnić losu Polaków

Rosja nadal neguje zbrodnię katyńską i twierdzi, że nie musi wyjaśniać losu tysięcy polskich oficerów – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Gazeta dotarła do pisma, jakie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu otrzymał od rządu rosyjskiego. Jest to odpowiedź na skargę polskich krewnych ofiar NKWD, złożoną do Trybunału.

W przesłanym dokumencie nadal jest mowa o „wydarzeniach katyńskich”. Rosja neguje określanie ówczesnych wydarzeń, jako mordu zbiorowego. Odmówiła także przedstawienia Trybunałowi decyzji z 2004 r. o umorzeniu śledztwa katyńskiego, trwającego aż 14 lat.

Śmierć teutońskiej hołocie, cz. 1 Miecz i ogień niesiemy krzyżokom! Za Juranda!

(post w trakcie pisania)

Rok bieżący jest rokiem szczególnym. Sześćset lat upływa od chwili, gdy armie Korony i Litwy pokazały dowodnie zachodnioeuropejskiej hołocie, że w kwestii wcielenia wschodniej Europy do eurokołchozu, bez referendum się nie obejdzie.

Tak kochani, 600 lat temu nie było telewizji i teutońskie roszczenia, pycha i paneuropejski śpiew tam-taradam – tam taradej posłuchu nie uzyskał. Germański pysk z którego śpiew ten się dobywał dostał pancerną jagiellońską pięścią centralnie między oczy bez żadnej gry wstępnej.

Potomnym  ku pamięci i przestrodze daremnej prezentują się więc postacie wrogów śmiertelnych polskości, którzy obecnie godzą w serca nasze ostrzami Związku Wypędzonych i innych organizacji szerzących tolerancję i zwątpienie w sercach naszych.

Trzeba było przedsięwziąć kroki zaradcze, powstać i dać się policzyć. Trzeba stawić się na miejscu pamięci narodowej i pokazać euroentuzjastom, że jeszcze Polska nie zginęła, póki kurczak w garnku. Kurczak co prawda jest już GMO, ale póki co nadal ma skrzydła i udka.

Na miejsce bitwy wyruuszyłem dumą polskiej motoryzacji, która niestety wzięła i się zapsuła. To pierwszy taki przypadek dla tego modelu samochodu – mechanik samochodowy był bardzo zdziwiony, że pojazd wymagał naprawy. Gdy przyszło pojazd zostawić na dłuższą naprawę, skorzystałem z mojej szalupy ratunkowej, ukrytej w przepastnych ładowniach mojego okerętu HMS, to jest znaczy się FSO Heweliusz.

.

Droga była długa i kręta, więc trzeba było ochlać się miodu (koli) i nażreć pieczystego (batonół Mars)


.
Dzień chylił się ku końcowi nieuchroninie niczym amerykańskie imperium petrodolarowe.

Trzeba było więc znaleźć miejsce na biwak. Zadekowałem się więc w przydrożnym lesie.

Ranek zaskoczył mnie przemiło – tj. okazało się że spałem w jagodach, które z dodatkiem głodu zmieniły się w śniadanie.
Zwyczajem ludów pierwotnych myśliwsko-zbierackich uzbierałem ilość niezbędną do podtrzymania procesów homeostazy.

I tak oto po kilku godzinach dalszego pedałowania oraz przy pomocy przygodnych podróznych dotarłem na miejsce.

(singlepic=978,420,300]

W następnym odcinku: obóz wojenny

Ja Wisła ja Wisła!

Podróżne po najdalszych zakątkach tej znękanej człowieczymi problemami planety kończą się w moim przypadku jak zwykle, czyli czajeniem się po krzakach.

Tym razem, w przeddzień wyborów udałem się w podróż rzeką płynącą przez środek mazowieckich krain tj. Wisły, aby upewnić się, że płynie ona nadal mimo przyłączenia do paneuropejskiej wspólnoty bratnich narodow mira.

Drugiego dnia podróży królową polskich rzek wypadł dzień, w którym zmanipulowane społeczeństwo polskie wybrało na swego wodza kolejną postkomunistyczną gadzinę.

Dzięki nowoczesnej technologii radiowej ten przykry fakt znany był mi w chwili, gdy słońce zbliżało się już do horyzontu, a ja zasiadłem do posiłku.

Środkiem transportu był mi mój wierny kajak, cudem wyrwany z rąk bezczelnej międzynarodowej finansjery, którą dwie zimy nazad wiarołomną rękę położyły celem jego zawłaszczenia.
W związku z tym, że mój wierny kajak zwie się RED OCTOBER (to z takiego filmu o ruskiej łodzi podwodnej), zabrałem ze sobą odpowiednią lekturę – książkę „Okręt”. Jest to światowy bestseller opisujący zmagania niemieckich podwodniaków w walce z amerykańskim imperializmem w latach 1939-1945.
Ludziom wyczekującym niecierpliwie chwili, aż mój kajak zamieni się w łódź podwodną, nieszczerze przekazuję informację, że nic takiego się nie stało! Zamiast więc drapać pazurami od muliste dno Wisły, zabrałem się do podziwiania zachodu słońca.

—  * —

Wisła nie jest jedynym miejscem Polski, w którym ciszę samotnej wędrówki urozmaica nachalne piękno przyrody. Jeziora na północnych rubieżach również dostarczają  niezapomnianych wrażeń estetycznych. A wytrwałym i obdarzonym determinacją wędrowcom Natura zsyła cudowną zamianę burz w roziskrzoną słońcem sielankę.

Szarobury świt przetykany monotonnym deszczem i nieprzyjemnie jesiennym wiatrem w ciągu paru minut zmienił się w patrzące intensywnie niebieskie oczyska – letni błękit od wody odsunięty był przez intensywnie żółtą czupryną dojrzewających zbóż (pszenica i żyto, ani śladu ryżu! Polska to mój kraj!). Zmiana ponurej zimnej deszczowej pogody w kojący błękit nieba była tak nagła i tak niespodziewana jak przelot odrzutowcem do tropikalnego kraju prosto z kłapiącej lodowymi kłami polskiej zimy.

Zostanę poetą.

Czyli jednak!

Odcinek specjalny.

Właściciel tego kolesia z sądu, który się raz zerwał ze smyczy:

(szczegóły tutaj: http://www.pardon.pl/artykul/6977/skandal_czlowiek_lecha_walesy_uderzyl_kamerzyste_zobacz

był jednak agentem o ps. BOLEK!

Miłego czytania, sługusy POstkomunizmu!!! W śmierdzącej Wyborczej tego nie przeczytacie!

W śmierdzącej wyborczej przeczytacie za to, że za nawałę medialną odpowiedzialni są „wszyscy” a nie zasrana GW z apelem durnia Wajdy na czele.

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article587633/Swiadek_Walesa_byl_Bolkiem.html

Były prezydent kontra Wyszkowski

Świadek: Wałęsa był „Bolkiem”

Były funkcjonariusz MO w Gdańsku, Janusz S. zeznał przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, że Lech Wałęsa w połowie grudnia 1970 r. został zwerbowany do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa jako agent o pseudonimie „Bolek”. „Do 1974 r. prowadziłem teczkę pracy i personalną Lecha Wałęsy jako TW Bolek” – powiedział świadek

64-letni emerytowany Janusz S. zeznawał jako świadek w procesie o naruszenie dóbr osobistych z powództwa Lecha Wałęsy przeciwko b. działaczowi Wolnych Związków Zawodowych Krzysztofowi Wyszkowskiemu.

Sprawa dotyczy telewizyjnej wypowiedzi Wyszkowskiego z 16 listopada 2005 r. o domniemanej agenturalnej przeszłości b. prezydenta. W tym samym dniu Wałęsa otrzymał od Instytutu Pamięci Narodowej status pokrzywdzonego. Zapowiedział wówczas, że będzie od tego momentu pozywał do sądu osoby, które nadal będą twierdzić, iż był on agentem służb specjalnych PRL. Wałęsa domaga się od b. działacza WZZ przeprosin oraz 40 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Szpitala Dziecięcego w Gdańsku-Oliwie.

„Do 1974 r. prowadziłem teczkę pracy i personalną Lecha Wałęsy jako TW +Bolek+. Jego współpraca z SB od chwili pozyskania, między 15 a 17 grudnia 1970 r., była intensywna przez 3-4 miesiące. Spotkania z nim oficerów prowadzących odbywały się kilka razy w tygodniu, a w jednym przypadku 2-3 razy dziennie. Do czerwca 1971 r. Wałęsa dostał za współpracę 20 tys. zł, przy średniej pensji stoczniowca 1600 zł” – powiedział Janusz S.

Janusz S. pracował od 1968 r. w Komendzie Wojewódzkiej MO w Gdańsku w pionie bezpieczeństwa. Jak wyjaśnił przed sądem, zajmował się tam m.in. opracowywaniem dokumentacji z przesłuchań ze źródłami informacji SB oraz tworzeniem kartotek personalnych agentów.

Świadek podkreślił, że nigdy w tym czasie nie widział Wałęsy, a wiedzę o jego współpracy ma na podstawie przekazywanych mu dokumentów, w tym meldunków i pokwitowań pieniędzy.

Jak zeznał Janusz S., podczas jednego ze spotkań w hotelu „Jantar” z udziałem zastępcy szefa gdańskiej SB Wałęsa dostał jednorazowo 1500 zł; bezpiece zależało wówczas, aby nie doszło do drugiej fali strajków w Stoczni Gdańskiej, planowanych przez robotników na 19 i 20 stycznia 1971 r.

Janusz S. dodał, że po pierwszych intensywnych miesiącach współpracy Wałęsa donosił niechętnie i do składania przez niego meldunków dochodziło już doraźnie.

Jak zeznał, po spaleniu Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku w grudniu 1970 r. na przesłuchania przywieziono autobusem 30 stoczniowców. W tej grupie był też Lech Wałęsa.

„Jeden z przesłuchujących Wałęsę oficerów, który wyszedł na papierosa, mówił wówczas +Mamy go. Przysięgał na krzyżyk, że będzie lojalny i będzie z nami współpracował+. Widziałem potem na własne oczy napisane odręcznie przez Wałęsę i podpisane takie oświadczenie. Było w nim napisane, że zobowiązuje się do zachowania w tajemnicy współpracy z SB” – powiedział Janusz S.

W opinii Janusza S., Wałęsa zdecydował się na kolaborację z SB dobrowolnie i bez szantażu. „Jeśli o dobrowolności możemy mówić w sytuacji dwugodzinnego przesłuchania w nocy” – dodał.

Janusz S. mówił, że w ramach swoich obowiązków – prowadzenia teczki TW „Bolek” – uzyskał też informację z zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej, że Wałęsa pełniąc służbę wojskową był wcześniej pozyskany także do współpracy przez WSW.

Świadek wyjaśnił, że kilka lat temu, kiedy dowiedział się o kłopotach sądowych Wyszkowskiego, wysłał do niego, a także do Anny Walentynowicz, maila, że jest gotów świadczyć o współpracy Wałęsy z SB w sądzie. „Coś wtedy we mnie pękło. Nie ujawniałem się natomiast ze swoją wiedzą wtedy, gdy sąd lustracyjny w 2000 r. orzekł, że oświadczenie lustracyjne Lecha Wałęsy jest prawdziwe. Nie chciałem się wtedy w to mieszać, wiedziałem m.in., ile dokumentów zostało zniszczonych” – dodał.

Na rozprawie nie było Wałęsy i Wyszkowskiego. Na jej początku pełnomocnik b. prezydenta Ewelina Wolańska, powołując się na czas żałoby narodowej, zaproponowała ugodę. Miała ona polegać na oświadczeniu Wyszkowskiego do protokołu o tym, że przeprasza i wycofuje się ze swoich słów na temat Wałęsy. Strona powodowa zrezygnowałaby wówczas z innych roszczeń. Pełnomocnik Wyszkowskiego, Jolanta Strzelecka powiedziała jednak, że nie może się skontaktować z przebywającym obecnie za granicą Wyszkowskim i nie zna jego stanowiska w tej sprawie.

Kolejna rozprawa odbędzie się 6 lipca.

Czapa dla handlarzy narkotyków

Jak już wcześniej raczyłem poinformować szanownych czytelników, przyszło mi żyć w kraju, w którym za handel narkotykami twardymi jest kula w łeb. W kwestii narkotyków i ich definicji pisałem na poważnie tutaj: Narkotyki i ich dystrybutorzy

Ostatnio ucieszyły setce moje następujące wieści:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7403776,W_Chinach_wykonano_kare_smierci_na_Brytyjczyku.html

Kieruję uwagę na te fakty:
– w wiadomościach nie ma nawet śladu informacji, czy gość się przyznał, czy był kurierem, czy robił pod siebie. Gazeta Wybiórcza (inne zresztą też) ZMUSZAJĄ czytelnika, aby wydawał on sądy moralne, etyczne i inne, na podstawie informacji w oczywisty sposób niepełny.
– słowa z jednego z komenarzy:
Lapia goscia z walizka pelna heroiny – co tu moze byc do
wyjasniania? Szybki poltoragodzinny proces (i tak dziw ze tak dlugi,
bo jak dla mnie to 10 minut by tu wystarczylo) i standartowy wyrok.
facecik pomylil kraje i myslal ze pogranie na swira mu pomoze. Nie
pomoglo i bardzo dobrze.

– a poza tym – to uczciwe  że dostał kulkę – na granicach Chin wszędzie jest napisane po angielsku, że wwóz narkotyków grozi przerwaniem procesów homeostazy wwożącego.

– akurat Brytyjczycy z uwagi na zaszłości historyczne w postaci wojen opiumowych powinni w tej sprawie przymknąć paszcze i się nie wychylać. Ich żenujące protesty są od powiednikiem ew. protestów Niemców przeciw odradzającemu się neonazizmowi – trącą obłudą i złym smakiem.

– system prawny na Zachodzie jest tak skonstruowany, że oskarżający MUSI PONAD WSZELKĄ wątpliwość udowodnić winę, a obrońca wystarczy że podważy tą pewność. O tym mechaniźmie na blogu już było nie raz, bo dwa razy. A ostatni raz 2 wpisy wcześniej.
Bo na zadziałanie tego mechanizmu + psychologię liczył ten gnojek podszywający się pod admina.

—–

I proszę – parę dni później mamy piękną ilustrację z kraju Konfucjusza:

http://wiadomosci.onet.pl/1593542,2678,2,kioskart.html

Fragmenty i moje komentarze:

Mimo zapewnień, że to był jej pierwszy raz, 41-letnia Lixin została natychmiast wysłana do ośrodka odwykowego na przymusową terapię. Minimalny czas pobytu w tego typu instytucjach wynosi dwa lata, w czasie których pacjenci narażeni są na przemoc fizyczną i zmuszani do ciężkiej pracy. Z relacji byłych pacjentów wynika, że w ośrodkach nie przechodzą żadnego leczenia farmakologicznego.

I to lubię – leczenie metodami naturalnymi.

wzywa chiński rząd do natychmiastowego zamknięcia ośrodków.

To może jeszcze darmową działkę dla każdego Chińczyka – jak w XIX wieku przed i po wojnach opiumowych?

Osadzeni dostawali do jedzenia suche bułki i pomyje. Prysznic przysługiwał im raz w miesiącu. Lekarstwem na objawy głodu heroinowego było wiadro zimnej wody na głowę. ? Nie dostałem ani jednej tabletki, nigdy nie rozmawiałem z psychologiem ? mówi. Mimo to mężczyzna uważa, że dwuletni wyrok osiągnął cel: wyszedł z nałogu, w który wpadł w 1998 roku. ? Nigdy do tego nie wrócę ? zapewnia.

Aha! Czyli że jednak działa!

Zhang wie, co mówi. Uzależnienie od heroiny spowodowało, że od połowy lat 90. aż sześć razy trafiał do obozu pracy i ośrodka odwykowego. ? Rząd nie zdaje sobie sprawy z tego, że chorobę trzeba leczyć, a nie karać za nią ? mówi 42-letni dziś mężczyzna.

Właśnie to jest leczenie – wyrabianie koniecznej siły woli.

Jak mówi Zhang, „w Chinach narkoman jest wrogiem państwa”.

I tak powinno być! Raz że staje się bezproduktywny dla ludzi, którzy go wykarmili od małego, to jeszcze demoralizuje innych samą swoją obecnością.

Mimo to w całym kraju pojawiają się też drobne zmiany na lepsze. W Pekinie jest osiem klinik stosujących leczenie metadonem, a w całym kraju działa ponad tysiąc programów wymiany igieł. Yu Jingtao stoi na czele organizacji, która miesięcznie rozprowadza 30 tysięcy czystych igieł. Jego zdaniem rząd powoli zmierza w stronę modelu leczenia uzależnień, jaki funkcjonuje w krajach rozwiniętych.

Ja bym powiedział, że są to zmiany na gorsze – teraz potencjalni narkomani mają ułatwione życie i wisi nad nimi mniejsze ryzyko zakażeń, które inaczej mogłoby stanowić czynnik odstraszajacy.

A co do tzw „rozwiniętych” państw europejskich:

Co robi Japończyk, gdy chce otrzymać podwyżkę?
– Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
A co robi Polak, gdy chce dostać podwyżkę?
– Strajkuje.

Znowu ktoś mi podskakuje

Zobaczcie sobie co robię jak się nudzę. Na forum, którego jestem adminem, ktoś wykorzystał lukę i założył sobie konto o nazwie ‚admin’.

Wysłałem gnojkowi coś takiego:

Witam,

Założył pan na forum Chiny.pl konto o nazwie mylącej co do tożsamości jego posiadacza.

pana konto w ciągu 3 dni zostanie usunięte, a jako że z całą pewnością nazwa nie została podana w sposób przygodny, prosimy o zaprzestanie jakichkolwiek działań i wypowiedzi na naszym forum.

Administracja forum Chiny.pl

Na co on mi grzecznie odpisał:

Witam Serdecznie,

1)
Proszę nie obarczać mnie winą za brak profesjonalizmu z Państwa strony, to administrator i moderator forum wykazał się niekompetencją – nie ja.
Nie złamałem zasad korzystania z forum, proszę je sobie przeczytać.

2)
Wybrałem pierwszą/wolną nazwę, nie robiąc tego złośliwie.
Odwiedzając Państwa Forum, szukałem pomocy, którą znalazłem. Dziękuje.

Z poważaniem,
XXXXXXX

Ps. Proszę nie usuwać konta, tylko zmienić mi nazwę użytkownika!

Motto na dziś: „Jeżeli coś robisz, to rób to dobrze.”

No więc zgodnie z poradą odpowiedziałem DOBRZE:

Słuchaj cwaniaczku,

myślisz że co tu jest? Negocjacje przedsądowe?

Pierwsza wolna nazwa to „aa”.
Myślisz że co? Bezczelnością coś ci się uda ugrać? Ciemnotę możesz wciskać równym sobie kombinatorom.
Podszyłeś się pod admina, więc wyjazd!
Dla takich łajz na forum, na którym to JA jestem prawem, miejsca nie ma.

Motto na dziś: „WYPIERDALAJ Z MOJEGO FORUM”
Zawieś se na ścianie, gnoju!

Administrator

Na co on wspiął się na wyżyny oratorsko-kreatywne:

Twoje to są białe plamy na piżamie, zakompleksiony pryszczaty małolacie.
Chcesz być administratorem, a nie przestrzegasz podstawowych zasad, do szkoły…
Czuj się Królem na tym forum… wyżej w życiu nie zajdziesz.

Ha ha ha! Z tą piżamą jest chyba najlepsze, muszę sobie zapisać w pamiętniku!  Zobaczycie co mu odpowiem jutro – rozgrywam to powoli, żeby go bardziej wnerwić. Magister jestem! I nie dam swojej piżamy tak obrażać! A poza tym te białe plamy wyglądają całkiem fajnie.

Dopisane później.
Odczekałem 3 dni, żeby się gość nacieszył i pomyślał, że pojedynek słowny wygrał, i na Wigilię Bożego Narodzenie dostał następujące życzenia:

Witam pana admina,

niestety tak dobrze to mu nie jest.
Małolatem już niestety nie jestem już dawno, mimo tego po raz kolejny zejdę na pana poziom,
żeby wiedział [pan] z kim ma do czynienia:

w tej chwili robię podwójny doktorat – jeden z jęz. chińskiego po chińsku, a drugi z filozofii – w najlepszym możliwym miejscu, u XXXXX, jak pano to coś mówi.

Oprócz tego czytam książki w 7 językach, a piszę w trzech.

itp itd długo by wymieniać i szkoda, żebym się spocił.
Tak więc to pan dla mnie jest gnojem, panie adminie forum XXXX.
Dodam, że już 2 lata temu celowo nie zablokowałem nazwy admin, przyjmując jedynie login Peter – tylko po to, aby pobawić się trochę z takimi kolesiami jak ty – a jesteś już drugi.

Wesołych świąt!

Administracja XXXX.pl

Od pięciu dni się nie odezwał, więc chyba doprowadziłem go do samobójstwa, albo w wersji soft – zachlał z rozpaczy.

A tak nieco bardziej na poważnie, zobaczcie, jak należy uczyć się od swojego wroga. Kolo napisał mi motto: „Jak coś robisz, rób to dobrze” – i proszę bardzo. Sprawę załatwiłem bardzo dobrze.
Druga sprawa: Zobaczcie jak duże znaczenie ma tzw. przewaga moralna nad wrogiem. Koleś najprawdopodobniej założył, że wiele rzeczy ujdzie mu płazem na tzw. „Głupa” albo „na beszczela”. W większości życiowych sytuacji rzeczywiście coś takiego by przeszło. Ludzie zaskoczeni nową sytuacją nie mają bowiem wypracowanej natychmiastowej reakcji, nie są postawieni w stan czujności, są więc podatni na sugestię.

Zobaczta sobie, jak Robert DeNiro uspokaja klientów napadanego banku, to załapiecie.

A w naszym konkretnym przypadku, koleś domyślając się, że zapewne chcę ustalić jego motywy celem oceny moralnej jego czynu, wyjechał z tekstem „Wybrałem pierwszą/wolną nazwę, nie robiąc tego złośliwie” i zwalił swój postępek na innych.
Jakby trafił na nieprzeszkoloną osobę, to może i by coś ugrał, ale nie zemna te numery, Brunner!

Jeszcze Polska nie zginęła!

Dziś ostatni dzień niepodległości. Smutny dzień i pełen nostalgii.

Nasz zastany ptasim guanem prezydent dokonał zdrady stanu i zawłaszczył sobie prawo decydowania o suwerenności naszego kraju, łamiąc w ten sposób konstytucyjny zapis stwierdzający, że suwerenem naszego państwa jest naród.

Ta sama osoba która grzebała przy „lub czasopisma”

dopisała najwyraźniej po słowie naród frazę „IRLANDZKI” bowiem to zgoda właśnie tego narodu zadecydowała o tym, ze prezydent w końcu – uległ!

Teraz zawiadowcy antypisowskiej nawały medialnej mają rzeczywiście dobry powód, żeby obrażać prezydenta, jednak nażarł-wszy się pieniędzy rzuconych pańską ręką przez Unię, stoją dumnie i wołają:

„Nie podoba ci się, to wyjazd mi tu na zmywak do Irlandii albo na ten, no jak mu tam… Tajwan! Acha! proposn Irlandii, tego kraju kwitnącej bulwy ziemniaczanej. Zaraz wam zrobimy to co mówiliśmy – DRUGĄ IRLANDIĘ – zadłużymy tak ten kraj, że też będzie miał dług publiczny 8 RAZY WIĘKSZY NIŻ PKB!!!”

———————-
macie tu chłopy, jak nie wierzyta: http://www.rp.pl/artykul/5,311886_Irlandzki_cud_musial_sie_skonczyc.html

ZADANIE DLA INTELIGENTNYCH: UWAGA UWAGA!
Jeśli jesteś bezmyślnym baranem wierzącym w to co mówią głowy w telewizorach, wynocha z tego bloga. Jeśli jesteś osobą inteligentną, zdolną do samodzielnego myślenia i przez to godną szacunku, to proszę znajdź w Google, odpowiedź na pytanie:
OD KOGO RZĄDY POŻYCZAJĄ TĄ CAŁĄ KASĘ?
Dla mniej ambitnych dodam podpowiedź, że od tych samych, od których rząd Wielkiej Brytanii pożyczył kasę na I Wojnę Światową (patrz poprzedni wpis HA HA HA!)

———————-

…Wszystkie katolickie kraje zostaną rozpierdzielone i zawłaszczone – przez nas, polski parlament (znowu patrz poprzedni wpis, HA HA HA!)

—————

Kochani, a teraz nieco na poważnie – jeszcze nie wszystko stracone!

Prezydent pieczętując swoim podpisem swoją zdradę, rzeczywiście przekroczył swoje kompetencje. Jeśli nie my, to synowie i wnuki nasze upomną się o swój kraj i ukradzioną wolność! Krzywo uśmiechniętym komisarzom Tysiącletniej Jewropy, wetkną w gęby ich własne flaki, i Polska odrodzi się z popiołów po raz kolejny.

A dla przypomnienia – kto będzie nami rządził?

Ci panowie (i panie):

Pisał do was patriotyczny działacz emigracyjny,
magister Peter (nie zapominać o tym magistrze, psie syny!)

Znowu Ruskie przyszli (Kampanii wrześniowej cz. 2)

Dnia 17 września roku 1939 nastąpiła ZDradziecka napaść na Polskę.

Czerwony gnój wlał się w ówczesne granice bękarta traktatu wersalskiego jak najgorszy tchórz – aż 17 dni po tym, jak Niemcy zaatakowali z trzech pozostałych stron.

Stało się tak, bo ci tchórze pamiętali jeszcze lekcję roku 1920 – i to jak im Piłsudski pogonił kota, jednocześnie powstrzymując ich przed zalaniem reszty Zachodniej Europy (nota bene trochę szkoda).

Przypominam grzecznie, że czerwona rewolucja została zasadzona w Rosji przez Niemców, którzy w te sposób z sukcesem wyłączyli Rosję  z wojny w roku 1917. Więcej pisałem o tym tutaj.

INTERLUDIUM

Ruscy wchodzą, a tydzień wcześniej nastąpiło inne wiekopomne wydarzenie. Otóż zdarzyła się jedna Kampania Wrześniowa, którą Polacy zakończyli sukcesem!

Dziesiątego dnia Septembra, Anno Domini 2009, przegadałem trzech panów z komisji żeby dali mi tytuł magistra!! I od tej chwili moi drodzy, wszystkie moje rozważania nt. społeczeństwa Tajwanu, Polski i innych (s)tworów politycznych zyskują dodatkowy prestiż, uzasadnienie, aurę solidnej wiedzy socjologicznej i co tam jeszcze.

W związku z powyższą okolicznością zarządzam, że do dnia 11 listopada 2009 należy zwracać się do mnie per „panie magistrze” pod rygorem odłożenia [przeze mnie] słuchawki (w przypadku rozmowy telefonicznej) lub zjebki (w przypadku rozmowy na żywo). Listy, w których tytułować się mnie będzie inaczej, wrzucam do kibla bez czytania.
Próby złośliwego pomijania mojego tytułu będą srodze ukarane ponad społeczne akceptowalne normy i zasady współżycia społecznego. Kto mnie zna, ten wie, że nie żartuję.

podpisano magister socjologii „Peter”