Cz. 6 – Rajd Dakar i Kanion Colca

Jadę sobie spokojnie, patrzę… a tu blokada policyjna!
Myślę sobie – MAJĄ MNIE!

Ale nie! Okazało się, że natrafiłem na rajd Dakar, który akurat musiał mi przeciąć drogę!

Przez trzy godziny musiałem sterczeć, czytać książkę

no images were found

…robić zdjęcia samochodom…

no images were found

…i zaprzyjaźniać się z pechowcami, którym rozwalił się środek transportu.

no images were found

Przynajmniej się napatrzyłem jak wygląda mapnik w rajdowym motorze.

no images were found

… i udało mi się pstryknąć słitfocię naszej ekipie.

no images were found

Ale moim celem był kanion Colca, do którego – z przygodami bo z przygodami – dotarłem!
Takie były widoki

no images were found

A tak stolica regionu – miasto Chivay

no images were found

no images were found

Jadłospis mieszkańców kanionu wygląda tak, że oni – posłuchajcie proszę ja ciebie – żrą chomiki!!

no images were found


Ich mięso jest drogim przysmakiem zżeranym przy specjalnych okazjach.
.
.
.
Wyprawa na koniec drogi i z powrotem

Ponieważ niż mnie nie bolało za bardzo z tyłu od ciągłej jazdy, wyruszyłem zaobaczyć co jast na końcu drogi…
Jadąc po wertepach natrafiłem w kolejności nie-chronologicznej

… na miejscowych orzących pole. Napoili mnie lokalnym napojem ze sfermentowanej kukurydzy, zwanym chicha. Dali mi nawet poprowadzić trochę pług – zdjęcia nie pokażę, bo nie zasługujecie. Powiem jedno – zarąbiście ciężka robota. Koń zasuwał tak szybko, że nie dało się celować w grządkę.

no images were found

…Na ludzi karczujących drzewa, którym pomogłem w tym produktywnym zajęciu. Pień tachany właśnie na samochód miał 1,5 tony

no images were found

A tak wyglądał koniec drogi: pola, pola i przepaść do której…

no images were found

…z narażeniem życia….

no images were found

zbliżałem się… aż dotarłem.

no images were found


Zdjęcie robione metodą “wygarnąć z kałacha zza węgła”. Mówiąc prosto – podczołgałem się do krawędzi (na szczęście porywisty wiatr wiał od strony czeluści) i wypstrykałem.

.
.
.
Podczas powrotu zadziałało moje tradycyjne już szczęście.
Otóż w jednej z mijanych wiosek trafiłem na całonocny festyn!

Tak szykuje się ichniejsza młodzież

no images were found

W przerwach między tańcami wszyscy posilają się taką zupą

no images were found

A potem znowu w tan!

no images were found

A to pamiątkowe zdjęcie z mieszkańcami, jak już mnie przyjęli do swojego plemienia.

no images were found

I koniec wyprawy.

Ponieważ miejsce jest związane z Polską, dajemy tu małe post-scriptum.
Rzeką przez kanion jako pierwsi spłynęli Polacy:
http://www.podroze.pl/dzial/kierunki/kanion-polakow/914/

Więc nie odmówiłem sobie uczcić tego pamiętnego wydarzenia minutą spływu.

no images were found

Niestety tylko minutą, bo dali mi za mały kajak i po zrobieniu grzyba (niestety brak zdjęć! gość zamiast je zrobić od razu rzucił się z pomocą) stwierdziłem, że wysiadam. Ale co popłynąłem to moje.

Wracając przez wertepy wzdóż kanionu musiałem pokątnie kupić trochę wachy. Generalnie nocleg miał miejsce w najbardziej odciętej od świata wiosce w jakiej w życiu byłem. 6-7 godzin jazdy przez wertepy w każdym kierunku.

no images were found

Co jednak mnie zupełnie zamurowało – na szczęście tylko w przenośni – to fakt, że szkoła w tym mini-miasteczku nosiła imię Jana Pawła II.

no images were found

Nazwę nadano na cześć Polaków, którzy 30 lat wcześniej spłynęli rzeką. Czego dowiedziałem się od właściciela osiołka widocznego na poniższym zdjęciu.

no images were found

Ciąg dalszy nastąpi.

Cz. 7 – Przełęcze i doliny w drodze do Cusco, w tym linie w Nazca i jezioro Titty-caca

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *